NIE-litania do Joni

 
 
Nie-litania do Joni
 
Święta Joni
Twórczyni Piękna
Która łonem z łona Ziemi rodzisz życie
Świątynio kobiecości
Źródło boskości
Soczysty sadzie
Ziemia wilgotna porannym deszczem
Łagodna przewodniczko
Pełna Mocy
Miękkości dnia i nocy
Kryształowa jaskinio
Stworzycielko wszechświatów
Oceanie wieczności
Ogrodzie różany
Ziołowa łąko pełna pszczół i miodu
Słodki nektarze
Kosmiczne wrota
Rodzicielko miłości
Królowo….
 
O nic Cię nie proszę,
Nie błagam,
Nie wymagam
Jesteś.
 
Nie musisz być według jakiegoś pomysłu.
Nie musisz być według koncepcji duchowych, światowych, oświeconych
Nie musisz być
mocna,
wytrwała,
święta albo dzika
dziewicza albo dziwka
tantryczna
płynąca,
gładka,
zalesiona,
jak dżungla
zaróżowiona,
czysta,
gotowa,
mokra,
miękka,
zmysłowa,
święta
rozkoszna
zawsze jakaś piękna i tryskająca życiem i rozkoszą
albo cicha, nienarzucająca się, przyjmująca wszystko “bo taka twoja natura”
bo inni tak powiedzieli
W reklamie, w filmie, w magazynie.
W religiach, w pismach, w przekazach.
W urzędach, w ustawach…
 
Nic nie żądam
Nic nie oczekuje
Nie wymyślam już
jaka masz być
Rezygnuję z opisywania Cię wzniosłymi słowami, przyziemnymi epitetami, oczekiwaniami.
Bo może dziś Ty chcesz tylko być
Być i nic więcej.
Czasami odpocząć od bycia świętą królową i wrotami rozkoszy i kosmicznym portalem.
 
Uff.
 
Joni Zwyczajna, taka o, z ciała.
Śluz. Krew. Włoski.
Spięcie.
Rozluźnienie….
Och, jak miękko, zwyczajnie, po prostu.
 
Wagina. Zwyczajna.
Taka o, z ciała.
 
Ty mi powiedz jaka jesteś.
Ty mi powiedz, co dziś czujesz.
Co czujesz?
Śpiewać czy milczeć
Tworzyć czy śnić, spać, leżeć
Oddychać i nic więcej
W środku brzucha, w ciemności ciała.
Ukryta, chroniona, otulona, kochana
Bądź jak chcesz.
Pełna pasji
Zmęczona
Chętna
Cicha
Spokojna
Zrelaksowana
Śpiąca
Płodna
Ładna nieładna
Cielesna
Krwawiąca
Falująca
Zmienna
Królująca
Uwodząca
I nawet nic nie mów, nie rób, nie twórz, jeśli nie chcesz.
Odpocznij.
 
I bądź taka. Po prostu. Moja.
 
Karolina
 
Jeśli chciałabyś skosztować ziołowych olejków do pielęgnacji, również dla Joni, aby celebrować albo pobyć w zwyczajności, świeże olejki czekają na Ciebie tutaj.
 
****
 
(tekst możesz udostępnić tylko jako link do strony; brak zgody na kopiowanie samego tekstu i przeklejanie na inne strony, fanpage, platformy)

Jak wyjść z błędnego koła trądziku?

TRĄDZIK.
Jak wyjść z błędnego koła trądziku?
 
Dawno temu byłam asystentką międzynarodowego biura. Wybierano tam na asystentki (tak, tak, i wpisywałam się doskonale w ten trend!), bardzo atrakcyjne dziewczyny. Firma, powiedzmy, prestiżowa, mogła zrobić bardzo dobrze w CV, choć dziś jej działania osobiście uważam za mało etyczne dla ludzi. Podczas mojej współpracy z tą firmą, jedna z atrakcyjnych asystentek przygotowywała się do ślubu. Wyobraź sobie, że na kilka dni przed ceremonią jej twarz totalnie zasypały krosty… Przez kolejne kilka tygodni nosiła na buzi grubą warstwę podkładu, bo krosty zamieniły się w trądzik.
 
Najgorzej, tuż przed ślubem, prawda? Dziś wiem, że musiała doświadczyć wtedy silnego konfliktu. Jakiego?
 
Warto najpierw określić, której tkanki trądzik dotyka.
 
Jest to dolegliwość skóry właściwej. Pierwszą warstwą skóry jest naskórek. Pod nim dopiero znajduje się skóra właściwa. Obie te tkanki są powiązane z różnymi częściami mózgu.
 
Naskórkiem steruje kora mózgowa.
 
Skóra właściwa to stara mezoderma związana z móżdżkiem.
 
Odpowiadają zatem na inne konflikty. Warto zapamiętać słowa klucze dla każdej części mózgu, bo w przyszłości ułatwi Ci to szybkie diagnozowanie ogólnej przyczyny konfliktu biologicznego. Czy wiesz z konfliktami jakiego rodzaju związane są tkanki kierowane przez móżdżek?
 
Wróćmy do sytuacji wielu nieprzyjemnych krost na twarzy w najważniejszej dla wielu kobiet chwili w życiu. Miałaś/eś kiedyś dużo wyprysków, szczególnie przed ważnym wyjściem albo ważną okazją? Jak się z tym czułaś/eś? Ładnie, brzydko, atrakcyjnie, miło? A może miałaś/eś potrzebę… ukryć swoją twarz z tymi wszystkimi ropnymi, czerwonymi zmianami? Szczególnie w sytuacji, kiedy patrzy na Ciebie publiczność (ludzie po prostu)?
 
Pewnie niejeden raz słyszałaś/eś, że trądzik to tzw. szyna. Co to znaczy? Można powiedzieć, że to błędne koło przeżywania tego samego konfliktu spowodowanego samym konfliktem.
I rzeczywiście, często w trądziku to sam trądzik staje się źródłem konfliktu.
 
Ukryć się. Tak, to zwykle pierwsza potrzeba osób przeżywających konflikt trądziku. Ważniejsze jest jednak, dlaczego czujesz potrzebę ukryć się. O tym właśnie mówi móżdżek.
 
Chcesz się ukryć, bo nie czujesz się bezpieczna/y.
 
Móżdżek odpowiada na konflikty związane z bezpieczeństwem. Nie poczuciem atrakcyjności, piękna albo urody. Bezpieczeństwo to słowo klucz. A duża czy mała ale najprawdopodobniej oceniająca (tak pewnie mówią głosy w Twojej głowie, pytanie dodatkowe: do kogo te głosy należą?) publiczność, nie jest synonimem bezpiecznej przestrzeni, w której możesz poczuć się komfortowo sobą.
 
Jedno z pytań do pracy z trądzikiem: Dlaczego tak bardzo potrzebujesz się ukryć?
 
Moja podpowiedź, aby zacząć pracę z tematem już teraz: Popatrz w lustro i powiedz sobie, że jesteś o wiele cenniejsza niż warstwa skóry właściwej na Twojej buzi, która akurat w tym momencie wyraża konflikt biologiczny.
 
Ściskam,
Karolina
 
Chcesz dowiedzieć się więcej i odnaleźć przyczyny problemów skórnych u siebie?
💌 Dołącz do warsztatów Zdrowa i Piękna skóra. 💌
 
fot: Manny Moreno

13

13
 
W 13 roku mojego życia, zaczęłam poznawać nowy, inny niż się spodziewałam, świat kobiecości.
 
Jako dziewczynka byłam śliczna, zwinna, elastyczna, zdolna. Również nieśmiała, lękliwa i posłuszna… Ale nigdy nie pomyślałam o sobie, że jestem brzydka.
 
Że jestem brzydka, nauczyłam się później.
 
Kiedy poszłam do gimnazjum, to moja uroda była moim wrogiem. Miałam gęste, długie do pasa włosy. Miałam taką śliczną buzię, jak zwykłam słyszeć wcześniej, gdy byłam młodsza. Miałam elastyczne, wysportowane ciało, które robiło szpagaty i inne cuda. Stałam się obiektem drwin, żartów. Jak można mieć takie długie włosy, które tak źle wpływają na sylwetkę i wygląda się w nich nisko i grubo?
 
Wtedy nauczyłam się, że być ładną, to doświadczać odrzucenia.
 
Przestałam być ładna. Zaczęłam być gruba.
 
W ostatniej klasie gimnazjum wygrałam nagrodę w konkursie aktorskim. Takim lokalnym ale jako jedyna ze szkoły, to było dla mnie coś ważnego. Starałam się, wczułam, świetnie się bawiłam, dobrze się przygotowałam. Na scenie czułam się świetnie. Występowałam w burzy loków, papilotach, piżamce i szlafroku. Byłam Eleonorą, poszłam w Tango! Później przez przypadek usłyszałam od nauczycielki, że nagroda ta jest zasługą wyłącznie moich zgrabnych gołych nóg.
 
Wtedy nauczyłam się, że gdy jesteś ładna, Twoje talenty się nie liczą.
 
Przestałam być ładna. Nie chciałam, aby ładna buzia i zgrabne nogi były przyczyną lekceważenia moich zdolności.
 
Kiedy miałam 14 lat, trafiłam do lokalnej grupki katolickiej. Poznałam tam historię Marii Magdaleny. Zobaczyłam ją w wyobraźni jako niezwykle piękną, zmysłową, świadomą swojego ciała kobietę. Cudowną, mocną, kobiecą, myślałam o niej dużo, w jakiś sposób identyfikowałam się z nią. Bolało mnie, że tylko ze względu na niezwykłą urodę była oskarżana o grzeszność.
 
Wtedy nauczyłam się, że piękne kobiety, które są świadome swojej urody i mocy, są grzeszne. I że tylko mężczyzna może je z tej niedoli uratować.
 
Przestałam być ładna. Nie chciałam trafić do piekła i czekać na zbawienie.
Uwierzyłam, że być ładną jest źle, że to boli i przynosi cierpienie, że piękne ciało jest… grzeszne. Uwierzyłam więc, że jestem brzydka.
 
Byłam bardzo brzydka przez kolejne 10 lat swojego życia. Później zdarzyły się sytuacje, o których może opowiem innym razem. Nieśmiało marzyłam, aby być choć troszkę ładna ale jednak skutecznie skryłam się za dodatkowymi warstwami tłuszczyku i wstydem za moje ciało i za to, że jestem kobietą. Czasami patrzyłam na swoje zdjęcia, gdy miałam 11 i 12 lat, myśląc, że jak z takiej ładnej dziewczyny zrobiła się taka gruba flądra jak ja? Tęskniłam za tamtą śliczną mną.
 
(…)
 
Wiem. Patrzysz na mnie i moje zdjęcia i myślisz… co? Przecież wiele razy pisałyście mi, że jestem piękna, kwitnę, w kobiecości, uroku i urodzie. Dziś ja to widzę, ja to wiem, ja sobie na to pozwalam. Dlatego i Ty to widzisz i czujesz.
 
Ale wtedy… Długą drogę przeszłam, aby uwierzyć w urodę i piękno kobiety, że to jest dobre, bezpieczne i chciane w tym świecie. A potem, aby zrozumieć, że piękno jest we mnie naturalnie, tak jak w każdej z nas, każdym z nas, z urodzenia.
 
Odzyskuję swoje piękno od kilku lat. Wiem już, że poczucie piękna jest stałą, niezmienną, choć moja kobieca cykliczność i hormonalne cykle sprawiają, że różnie patrzę na siebie i myślę o swoim ciele czasami niepochlebnie. Ale to zmienność myśli. Zmienność materii, upływ czasu. Naturą świata jest piękno.
 
Ta moja droga i odzyskanie piękna sprawiło, że spotkałam się na nowo z dawnym marzeniem i celem, o którym pisałam w poprzednim poście. Już zdecydowałam, że tam idę! Jeszcze nie wiem jak ale dziś to nie jest takie istotne. 😃
(…)
 
 
Pozostań ze mną w kontakcie, zapisz się na newsletter:
 
Tulę, Karolina
(Dziękuję Tomku za wczorajszą rozmowę.)
 
Zdjęcia: ROZA SMK

Jeśli dajesz, proszę, znaj swoje granice. Bo biorący nie mają żadnych.

Jeśli dajesz, proszę, znaj swoje granice. Bo biorący nie mają żadnych.

Wiesz, jak i gdzie te granice postawić?

Jeśli sama ich nie masz i nie umiesz powiedzieć stop, inni będą brać i brać, bo… czemu nie? Jasne, że dorastamy do empatii i zwracania uwagi na granice innych ludzi, których oni sami nie potrafią wypowiedzieć. Tak, coraz lepiej czujemy, gdzie zaczyna się nadwyrężenie drugiej osoby. Jednak wciąż najlepszym sposobem na ustawienie granicy jest po prostu zakomunikowanie jej. Bo nie każdy jest empatą, który po prostu z urodzenia odczuwa innych, również te momenty, kiedy zaczyna przekraczać granice drugiej osoby, a więc sam się zatrzymuje. Mówienie o swoich potrzebach i granicach to nauka, to proces, to codzienne podejmowanie działania, w małych i większych sytuacjach.

Pamiętam taką sytuację z 2 może 3 klasy podstawówki. Kolega z klasy zaczepiał mnie, ja się denerwowałam. W końcu mnie kopnął. Oddałam mu mocniej. I on też mi znowu oddał…. Zgadnij co usłyszałam od dorosłych?

A czy Ty w ogóle znasz swoje granice i potrzeby?
– Nie wchodź teraz do mojego pokoju, chcę być sama.
– Czuję się zmęczona, a więc zakończmy już nasze spotkanie.
– Nie zrobię tego dziś, chcę odpocząć.
– Nie pomogę ci, czuję że to nadwyręża mój czas/pieniądze/emocje/itd.
– Nie chcę teraz bliskości, ten poranek chcę dać tylko sobie.
– Swoje usługi wykonuję tylko po otrzymaniu zaliczki.
Albo: Nie. I już. Bez podawania powodu, jeśli nie masz na to ochoty, a sytuacja tego nie wymaga, bo np. to bliska Ci osoba i chcesz postawić granicę w szacunku do Waszej bliskości.

A jeśli swoich granic nie znasz, to dlaczego? I jak je poznać?

Moje są tutaj:
– Warsztaty i konsultacje to moja praca, w ten sposób zarabiam na swoje życie, pragnienia i spełnianie marzeń. Są płatne. Ty też otrzymujesz pieniądze za swoją pracę. A że lubię to co robię, tym lepiej, ale to nie powód aby dawać to za darmo.
– Nie odpowiadam w sprawach zawodowych na wiadomości pisane na profil prywatny.
– Nie odpowiadam “w wolnej chwili” na zawodowe tematy. Wolne chwile są dla mnie i dla mojego prywatnego życia. (na szczęście mamy już w teamie boską Ankę 😀 ).
– Nie zwracam pieniędzy za kursy, które kupiłaś, tym bardziej że wiele z nich w tym roku jest w ekonomii daru. Kursy są nagrane i możesz je odbyć w każdej chwili, jeśli nie teraz, to za 3, 4 miesiące albo i pół roku.

Granice to mój życiowy temat, bo nikt nigdy nie nauczył mnie, że MOGĘ stawiać granice. Że moje granice są dobre, ważne i potrzebne. Że mówiąc o moich granicach, tworzę przestrzeń poczucia bezpieczeństwa dla siebie i w relacjach. Ja od dziecka miałam ustępować, rezygnować, dzielić się swoimi zasobami, być miła i dziękować, aby komuś nie zrobiło się przykro. Nauczono mnie, że aby innym było miło, ja muszę się poświęcić, zrezygnować z siebie i nie stawiać granic ani warunków. Nauczono mnie, że to nawet lepiej, kiedy ludzie przekraczają moje granice – nie jest im wtedy przykro. Dlatego wpakowałam się w relację z narcyzem, który od początku wykorzystywał mnie i manipulował mną ale nie wolno mi było mieć żadnych oczekiwań, żadnych granic, żadnych warunków brzegowych. On wypowiadał na głos to, z czym wyszłam ze swojego rodu: Jak możesz cokolwiek ode mnie oczekiwać, to nie jest miłość, w miłości nie ma oczekiwań i nie stawia się granic!

Znasz to? Doświadczyłaś takich sytuacji, w domu, gdy byłaś dzieckiem, nastolatką?

Granice są dobre. Są potrzebne w relacjach i miłości. W pracy z klientami, w przyjaźni. Zdrowe granice są tu, gdzie w mądrości serca dbasz o swoje dobro, w uszanowaniu drugiej istoty, ale nie poświęcając co rusz siebie. A jeśli czujesz, że ktoś próbuje Cię wykorzystać i nie rezygnuje z tego zamiaru, to stawiaj granice stanowczo, mocno i agresywnie. Moja reakcja oddania kopniakiem za kopniak była zdrowa i normalna, bardziej normalnie nie dało się zareagować. Kogo to oburzyło? Dorosłych. No bo Karolinka, taka grzeczna dziewczynka??? I tak właśnie formatowało się kiedyś zdrowe odruchy stawiania granic w potulne i miłe przyjmowanie ciosów, ataków i nadużyć.

Widzę, że dla wielu kobiet granice są jednym z najważniejszych tematów w pracy z kobiecością i łonem. Dlatego zapraszam do podróży, w których rozpoznasz, nazwiesz i nauczysz się swoich granic.

Zapraszam na:

Ukochanie Joni. Moje uzdrowione Łono (edycja 5, 2021) (cykl trwa, można dołączyć, zapisy i szczegóły mailowo)

Miesiączka przyszłości. Wykreuj swój cykl na nowo! (wydarzenie startuje 21 maja)

Relacje z osobowością narcystyczną. (Narcyzm, zaklęte Ja) (nagrany cykl, zapisy i szczegóły mailowo)

Tulę,
Karolina

Ja zachwycająco przebudzona Kobieta

 
JA PRZEBUDZONA KOBIETA
 
Kiedy Kobieta budzi się dla Siebie.
Nie dla świata. Nie dla rodziny. Nie dla dzieci. Nie dla kochanka, partnera, męża. Nie dla przyjaciół, znajomych, współpracowników, klientów. Dla Siebie.
 
To jest dopiero początek przygody życia. Świadomego. Zmysłowego. Pełnego.
 
Nie jak w bajce, budzi ją królewicz, aby żyli długo i szczęśliwie… Ona dla niego, on ją dla siebie przebudził, bo taka zniewalająco piękna! A gdyby baśnie potraktować symbolicznie? To Twój aspekt męski budzi Twoją kobiecość, abyś była piękna, czuła, zachwycająca dla Siebie Samej?
 
Ja przebudzona kobieta.
 
Adoruję siebie. Prawię sobie komplementy. Zachwycam się sobą, swoimi gestami, swoimi ruchami, swoim ciałem, swoimi odkryciami, sukcesami, projektami, swoją mądrością, doświadczeniem, umiejętnościami. Czym mogę zachwycić się dziś? Piękny mam kolor ust, taki brzoskwiniowy, świeży. Śliczny ten pieprzyk pod lewym okiem. Włosy gładkie, lśniące, zadbane (ba, świeżo od fryzjera! Kto z Cieplic (JG) bo mogę polecić i dobrą i świadomą fryzjerkę :D).
 
Czym w Sobie i o Sobie Ty zachwycasz się dziś?
 
Wiem, co potrzeba mojemu ciału.
Jakiej pieszczoty, jakiego zabiegu, jakiej przyjemności, jakiego odpoczynku, jakich ćwiczeń, jakiego jedzenia, jakiego dotyku, zapachu, ruchu, dźwięku. Wiem które rośliny na łące wołają mnie i wspierają najbardziej moje ciało. Wiem jaka pielęgnacja najbardziej karmi moje ciało. Wiem jaka muzyka harmonizuje moje ciało, rozbudza, koi.
 
Jestem piękna, wiem o tym i świecę swoim pięknem.
Jestem mądra, wiem o tym, i dzielę się swoją mądrością, gdy ktoś mnie o to poprosi.
Jestem asertywna, wiem o tym i stawiam granice, gdy ktoś chce nadużyć mnie, moją mądrość, piękno, talenty, nie dając uczciwie nic w zamian albo gdy ja tego nie chcę.
Jestem pewna swojej wartości, wiem o tym i nie muszę pomagać, ratować, zasługiwać, aby poczuć się wartą życia i przeżycia. Nie rzucam pereł przed wieprze. Moje życie nie zależy od tego jak wiele dam i jak bardzo zasłużę.
 
Znam swoje talenty i swoje słabości.
 
Talenty doceniam w sobie i jeśli zechcę, ogłaszam je światu. Bo skoro te talenty mam, to znaczy, że prędzej czy później świat będę ich potrzebowała ja sama i świat. A ja – nakarmiona sobą, zaopiekowana przez siebie samą, mocna w sobie – będę umiała podzielić się nimi.
Słabości akceptuję, bo wiem że nie muszę być doskonała ani spełniająca oczekiwań wszystkich wokoło. Wcale nie muszę pracować w pocie czoła nad ich zmianą ale traktuję je jako drogowskazy. Jak mogę przyjąć siebie dokładnie taką i przestać dążyć do perfekcji, na którą na tej Ziemi zasłużyć sobie mogą tylko umarli…
 
Kobieto, przyszedł czas, abyś zaświeciła jak supernowa. Jasno, spektakularnie, zachwycająco! W całym tym pięknie, mocy, mądrości, inteligencji, kreatywności, które niesiesz w sobie. Na co czekasz, na czyje pozwolenie? Już nie musisz, Ty sama decydujesz.
 
Nie musisz świecić dla całego świata, czasami to świat nie jest gotowy, czasami nie chodzi o to, aby świat widział… ale dla siebie, dlaczego nie?
Ty, która potrafisz zejść do najgłębszych, najciemniejszych, najtrudniejszych warstw emocji, w podziemia, w jaskinie, tam gdzie jest ciemność. Potrafisz, bo każda kobieta potrafi, i nie boi się tego.
Już czas, już czas, już czas.
Z tej ciemnej ziemi, z tej żyznej czarnej gleby, abyś wyrosła ku słońcu i zakwitła pięknym, zmysłowym, żywym kwiatem.
Dla Siebie.
 
Twoje przebudzenie nie jest o akceptacji przez innych, o tym czy spodobasz im się, czy oni tak samo zachwyca się tym pieprzykiem i uśmiechem. Ktoś powie: przesadzasz, jesteś arogancka, próżna, wcale nie jesteś taka ładna, mądra, obudzona, świadoma? Jego sprawa i tylko jego. 
Twoje przebudzenie jest o akceptacji i miłości dla Siebie.
Dla Siebie.
Dla Siebie.
Dla Siebie.
 
Przebudzona, przebudzająca się dla siebie kobieto…
Jak dziś zachwycisz się sobą? Jak dziś docenisz siebie? Jak dziś odwstydzisz swoje piękno, mądrość i talenty? 
Jeśli masz ochotę, podziel się z nami, jeśli masz ochotę, zachowaj to tylko dla Siebie. <3
 
 
 
Przytulam,
Karolina
 

Zawsze Cię obronię moja Mała Dziewczynko we mnie

ZAWSZE CIĘ OBRONIĘ MAŁA DZIEWCZYNKO, KTÓRA ŻYJESZ WE MNIE

Moje Wewnętrzne Dziecko. Moja Mała Dziewczynko. Żyjesz we mnie. Od zawsze na zawsze.

Czy poznałaś już swoją Małą Dziewczynkę?

Czasami jest głośna. Czasami śpi. Czasami ma ochotę się bawić. Czasami potrzebuje być przytulona. Czasami coś obudzi w niej strach. Czasami jest niespokojna. Czasami nie pojmuje, nie wie, nie ma pojęcia i czuje się zagubiona. Czasami pojawia się wspomnienie bólu. Bólu odrzucenia. Bólu niekochania. Bólu opuszczenia. Samotności. Tego bólu, który dla dorosłej osoby jest pestką. Ale dla Małej Dziewczynki jest niczym koniec świata.

Czasami ktoś próbuje moją Małą Dziewczynkę podważyć, odebrać jej prawo głosu, wyrzucić z mojego serca, z mojego charakteru, ze mnie.

Nie pozwalam.

Zawsze Cię obronię moja Mała Dziewczynko.

Im częściej próbujesz podważyć Małą Dziewczynkę we mnie, tym bardziej ja ją kocham. Tym bardziej ja staję przy niej. Tym mocniej przytulam ją w sobie.

Im częściej próbujesz wzgardzić moją Małą Dziewczynką we mnie, tym bardziej ja ją kocham. Obdarzam ją najpełniejszą akceptacją i najczulszą uwagą. Tym bardziej zwracam się do Niej ze słodkimi słowami wsparcia i  miękkiego ukojenia.

Jeśli próbujesz zranić Małą Dziewczynkę we mnie. Jeśli podważyć jej wartość. Jeśli zabrać mi ją, zniszczyć, odrzucić. To ja zawsze mocniej przytulę Małą Dziewczynkę we mnie i pokażę jak nieskończenie jest we mnie bezpieczna. Zostanę przy niej, a każde moje spojrzenie będzie ukochańsze i czulsze.

I za każdym razem mocniej stanę w Dorosłości Kobiety przy boku mojej Małej Dziewczynki.

Jeśli próbujesz poniżyć moją Małą Dziewczynkę, to ja za każdym razem stanę się mocniejsza i zawsze w odpowiedzi ukocham siebie z moją Małą Dziewczynką. Każde słowo, które miałoby zaboleć, ja zamienię w słowa miłości i zapewnienia, że moja Mała Dziewczynka jest piękna, niezmiennie kochana i wiecznie przyjęta przeze mnie. I urosnę dzięki temu. W miłości do siebie. W odporności na odrzucenie. Bo wiem, że Ja przyjmuję siebie całą, z Małą Dziewczynką we mnie.

Jeśli krzykiem próbujesz straszyć moją Małą Dziewczynkę, to ja schowam ją za siebie i stanę w całej swojej Mocy, aby krzykiem odpowiedzieć. Bo Mała Dziewczynka boi się krzyku. Ale Dorosła Kobieta potrafi nabrać powietrze głęboko do brzucha i zaryczeć.  Wyznaczyć granicę, za którą nie masz prawa wejść z ocenami, z  agresją, z prowokacją.

I będę krzyczeć, wyć aż odejdziesz. A jeśli chcesz wrócić, aby uderzyć ponownie w Małą Dziewczynkę, to ja sięgnę do Mocy mojej, Mojej Matki, Moich babć i przodkiń. I one będą ryczeć razem ze mną, głosem tysiąca Kobiet, jak wrzask oceanu, jak ryk burzy i osłonią kręgiem Małą Dziewczynkę, aby ona była zawsze bezpieczna. W centrum tornada, w oku cyklonu, w przytulnej chmurze Miłości i Mocy.

Moja Mała Dziewczynka jest moim skarbem. Jest moją niewinnością. Jest moją spontanicznością. Jest moją subtelnością. Jest moją iskierką życia. Jest światłem gwiazd, które prowadzą do domu. Jest blaskiem Boskości we mnie. Moja Mała Dziewczynka jest słodka, jest czysta, jest kryształowa.

Jeśli odrzucisz moją Małą Dziewczynkę, ja odrzucę Ciebie.

Moja Mała Dziewczynka jest zawsze chroniona, bezpieczna, zaopiekowana przez mnie. Bo ja wiem, jak to zrobić. Bo ja jestem Dorosłą Kobietą,  bo mam za sobą Kobiecość mojego rodu, Kobiecość całej Ziemi. Wiem jak utulić płacz, strach, niepewność Małej Dziewczynki. Wiem jak ukoić jej tęsknotę za Miłością.

Kocham Moją Małą Dziewczynkę we mnie. Kocham jak cały Wszechświat kocha swoje każde duże i małe stworzenie. Kocham jak Matka Ziemia kocha swoje dzieci. Kocham jak tęcza kocha światło i deszcz. Kocham jak gwiazdy kochają nocne niebo. Kocham jak dziecko kocha się śmiać.

Moja Mała Dziewczynko, Ty jesteś we mnie bezpieczna. Ja Cię przytulam do serca. Ja Cię przytulam do łona. Ja Cię przytulam i wszystkie dobre anioły i cała Miłość Cię zawsze chroni.

Moja Mała Dziewczynko, bądź. Sobą. Niewinna jak płatek śniegu. Słodka jak truskawka. Beztroska jak zefirek. Świetlista jak poranek. Przejrzysta jak kryształ. 

***

Przeczytaj również: 5 kroków do uzdrowienia niespełnionych marzeń.

Przeczytaj również: Dobra Kobieta

Karolina M. Kumor
Totalna Biologia/Recall Healing facylitator, pedagog, fitoterapeutka
Najbliższe wolne terminy sesji: 
6 sierpnia 14.30, 
7 sierpnia 11.30, 14.30, 18.00, 
8 sierpnia 15.00

10 rzeczy, które zrobi na sesji konsultant TB (i kilka których nie powinien)

10 RZECZY KTÓRE ZROBI NA SESJI KONSULTANT TOTALNEJ BIOLOGII (a czego nie robi albo robić nie powinien)

Oczywiście poza dawaniem Ci cukierków, usadzeniem na kozetce i mówieniem, że będzie dobrze, a w ogóle to wszystko przez mamę. 😉 Wiadomo. Dziś przeczytasz o procesie prowadzenia sesji przez konsultanta, który jest z Tobą z serca, z mądrością i odpowiedzialnością. Jesteś ciekawa/y jak może wyglądać takie spotkanie?

Do napisania tego postu zainspirowała mnie środowa konsultacja z pewną cudowną kobietą. Jest to osoba, która zna Totalną Biologię, była na warsztatach (kochana, wiem, że czytujesz i domyślasz się ale nie podaję Cię z imienia, bo nie ustalałyśmy tego <3 Dziękuję za tę inspirację!). Lubię takie sesje. Dlaczego? Za chwilę to wyjaśnię.

Po naszym spotkaniu pojawiła się we mnie refleksja o pracy konsultanta, terapeuty, coacha, etc. Przypomniała mi się moja praca magisterska, w której opisywałam kryzys europejskiej kultury.

____________________________________________

A Ty jako klient uważasz, że sesja ma Ci się podobać, że powinieneś/powinnaś ją lubić? Czy ma być miła, przyjazna? A może ważniejsza jest skuteczność, choć czasami może być nieco brutalnie 😉 ?

Moja praca magisterska mówiła o kryzysie, którego objawem jest m.in. upadek autorytetu. Przeczytałam artykuły i książki wielu filozofów XIX i XX-wiecznych, bo moje seminarium mgr było z filozofii. Przewodnie wątki mówiły o upadku autorytetów, skurczeniu czasu oraz skrajnym konsumpcjonizmie. I Ty też wiesz, czujesz, że to się dzieje, że autorytety upadły. Może są jeszcze guru w sektach, we wspólnotach religijnych, w polityce, w mass mediach.

Ale dziś każdy prawdziwy Mistrz, świadomy, podążający za sercem powie Ci, że czas mistrzów-guru się skończył.

Ty jesteś swoim najważniejszym Mistrzem.

____________________________________________

Przeczytaj również: 5 kroków do uzdrowienia niespełnionych marzeń

Mój nauczyciel, Gilbert Renaud, również podkreślał podczas egzaminu, aby ufać SOBIE i swojej intuicji podczas spotkań z klientami. Zwykle w razie wątpliwości pojawiających się w trakcie konsultacji nie zalecał wertowania książki (nawet swojej). Zawsze mówił: Trust your gut feeling. Czyli zaufaj swojemu przeczuciu, niech prowadzi Cię ciało.

Ciało zawsze pokaże dobry kierunek. Choć zwykle pierwszy będzie umysł ze swoimi wątpliwościami: To pytanie jest bez sensu, nie przypiął ni przyłatał do przypadku tej klientki. O to już pytałaś, po co się powtarzasz? Zrób dziś wizualizację, umawiałyście się na wizualizację, co z tego że czujesz inaczej – konsekwencja!

Ciało pokaże delikatnie: Ciche motyle w brzuchu. Ciepło wędrujące po splocie słonecznym. Dreszcz wspinający się w górę po kręgosłupie. Nagłe uczucie ciepła albo chłodu. Dreszcze na ramionach. Nagłe uczucie olśnienia, które objawia się lekką klarownością w głowie.

____________________________________________

CO TAK NAPRAWDĘ ROBI KONSULTANT?

Tak naprawdę mogę powiedzieć Ci, co robię ja. I że w ten sposób efekty są najlepsze.

Zacznę jednak od tego, czego NIE robię.

1. Nie uzdrawiam.

2. Nie pomagam.

Bo PO-MOC oznacza, że ja Tobie pożyczam swoją moc do naprawiania Twoich problemów. Ale ja tego nie chcę robić. Ja chcę, abyś TY sięgnęła po SWOJĄ MOC.

3. Nie leczę.

4. Nie biorę odpowiedzialności za Twoje zdrowie.

5. Nie okłamuję Cię, że po jednej sesji odkręcisz całe 30 lat życia programami, schematami, konfliktami. Ja od 10 lat jestem w swoim procesie i cały czas odkrywam nowe warstwy. Choć to prawda, że dziś przyspieszony czas sprawia, że rozwiązanie programów następuje szybko i bardziej lekko. Ale na pytanie, czy jedna sesja wystarczy aby wyleczyć 5 dolegliwości, nie mam właściwej odpowiedzi. Może tak być, może tak się nie stać.

6. Nie przewiduję przyszłości. Tak odnośnie pkt. 5. Kiedy się spotkamy, zrobimy sesję, zobaczymy efekty. Nie wiem co stanie się po 1, 2, 5 sesjach. Wiem, że w Twoim życiu się zmieni. Wiem, że zacznie się dobry proces. Ale jak bardzo, szybko? Tak, jak jesteś gotowa.

7. Nie przytulam, nie łapię za rękę, nie dotykam w trakcie spotkania, aby okazać wsparcie.

Uwagą jestem przy Tobie i czuwam. Dotyk wytrąca Cię z Twojego procesu i przerywa ten moment świadomości, prawdy, odkrycia. To jest moment dla Ciebie, Twój. Dlatego często po cichu podsuwam paczkę chusteczek, jeśli jest taka potrzeba ale trzymam się z daleka.

No to już wiemy. 🙂 Co zatem robię?

Najbardziej lubię robić właśnie to, co działo się na środowej sesji.

WSPÓŁPRACUJĘ Z TOBĄ.

Często używam we wpisach słowa klientka, bo jest jasne. Ja daję Tobie czas, talent, uwagę, uważność, przestrzeń, narzędzia. Ty poddajesz się w zaufaniu mojemu prowadzeniu. Jednak najwłaściwsza relacja między mną, konsultantką, a Tobą to relacja współpracy.

Tak, ja zwykle wiem, bo mam za sobą 5 lat zagłębiania się w narzędzia. Ja dostrzegam rzeczy, przed którymi Twój umysł Cię chroni (bolesne emocje są wypierane, abyś nie cierpiała). Nie jestem uwikłana w Twoje konflikty, więc jako obserwator mam większą swobodę dostrzeżenia powiązań.

Ale to TY czujesz swoje ciało, słyszysz swój wewnętrzny głos. Twoje ciało reaguje – powiedz mi o tym. Pojawiła Ci się myśl, wspomnienie, osoba, obraz – nawet jeśli wydaje Ci się, że to głupie, powiedz mi o tym. Gdzieś cichutko szepcze jakiś głos – usłysz go. To może być najważniejszy puzzel do naszej układanki!

Cudowne są spotkania, na których klientka mówi o tym wszystkim. Cudowne było w środę usłyszeć, że ‘Mam ciarki’ ‘Pojawił mi się ten dziadek przed oczyma’ ‘Właśnie TO pytanie przeszło mi przez głowę.’

TY MASZ W SOBIE WSZYSTKIE ODPOWIEDZI.

Zatem, co robię Ja? Po co w ogóle jestem Ci potrzebna?

Przeczytaj również: Co ma wspólnego niespełnione pragnienie twórczości z chorobami łona?

10 RZECZY, KTÓRE JAKO KONSULTANTKA ROBIĘ:

1. Wspieram Cię w wydobyciu tych odpowiedzi, które już w sobie masz ale nie do końca wiesz, jak po nie sięgnąć.

2. Trzymam dla Ciebie przestrzeń, abyś w komfortowych, bezpiecznych warunkach, BEZ OCENIANIA Ciebie, Twojego życia, emocji, myśli, Twojego rodu, weszła w swój proces.

3. Trzymam przestrzeń dla Twoich emocji, uczuć i odczuć.

Nie ma dobrych i złych emocji. Są tylko emocje przyjęte, przeżyte i te powypierane, odrzucone. Masz prawo nazwać, wypowiedzieć każdą emocję wobec każdego człowieka. A ja to usłyszę i przyjmę.

4. Zadaję Ci pytania, których nie pozwala zadać Ci Twój umysł, Twoja rodzina, Twoi przyjaciele, bo jesteście w aktywnym konflikcie (konflikcie w rozumieniu TB, jest jakaś choroba, jest ognisko Hamera w mózgu).

5. Prowadzę Cię w przestrzeń Twojego serca i Twojego łona przez wizualizację, abyś tam znalazła odpowiedzi na pytania, których nikt nigdy Ci nie zadał. Które nawet nie wiesz, że można zadać. A które są kluczowe.

6. SŁUCHAM Ciebie. Wychwytuję ważne słowa. Szukam powiązań między nimi. Znajduję słowa-klucze i drzwi, do których te klucze pasują.

7. Obserwuję Twoje ciało i jego reakcje.

Nagłe zmiany pozycji, tonu głosu. Ruchy rąk. Łapanie się za uszy. Przygryzanie warg. Przeczesywanie włosów. Uciekanie wzrokiem. Zmiana wyrazu oczu. To są wszystko sygnały, z których nie zdajesz sobie sprawy, a są ważne dla mnie. Opowiadają to, czego umysł opowiedzieć nie zamierza.

8. Mówię to, co niewygodne ale co jest prawdą.

Np. Każdy z nas kocha mamę. I tatę. Dali nam życie. I każdego z nas mama i tata irytują najbardziej na świecie. Co Cię bolało, irytowało i wciąż irytuje? Tak, w mamie, w tacie. Prawda wyzwala. Możesz kochać rodziców i nie lubić pewnych ich zachowań.

9. Prowokuję Twój umysł do szczerych odpowiedzi, zamiast lukrowania rzeczywistości.

Nie to, że czułaś złość i wstyd. Byłaś wkur***ona i czułaś się upokorzona, sponiewierana, wzgardzona w każdej komórce swojego ciała. Chciałaś zniknąć z powierzchni ziemi. Ale zanim to zrobisz, chciałaś wysadzić ten cały cyrk w powietrze. I w zasadzie gdybyś to zrobiła, to czułabyś niezwykłą satysfakcję. ZAAKCEPTOWANIE tego, co naprawdę poczułaś daje Ci uwolnienie.

10. Układam puzzle razem Z TOBĄ.

Stwarzając najlepsze warunki do obserwacji i werbalizowania Twoich doświadczeń. Dając Ci maksimum moich talentów, narzędzi, uwagi. Bo mam ich dużo i wiem jak ich używać. 🙂

11. BONUS! Ale po sesji, przed wyjściem przytulam często klientki. 🙂 Albo klientki mnie. To jest odpowiedni moment na okazanie wsparcia, wdzięczności za wspólnie odbyty proces, czułości, która jest też ważną częścią spotkania. I tak, lubię to. Przytulanie działa uzdrawiająco.

____________________________________________

Na pewno już czujesz, że jakość takiej relacji współpracy jest piękna. Czujesz, że odzyskujesz SIEBIE. Że w końcu to Ty masz w rękach stery swojego życia i zdrowia. Że odzyskujesz swoją MOC. Ty jesteś swoim najważniejszym mistrzem.

A ja. Towarzyszę Ci. Czasami 3 miesiące. Czasami rok. Czasami przychodzisz do mnie na 10 sesji i 3 warsztaty, czasami na jeden. A czasami spotykamy się na tych samych warsztatach jako uczestniczki.

____________________________________________

Doświadczyłaś w swoich procesach mądrej i uważnej współpracy ze strony konsultanta, terapeuty? Czy zawsze było miło i różowo? A skutecznie? 🙂

Karolina M. Kumor

Totalna Biologia/Recall Healing facylitator, pedagog, fitoterapeutka

Najbliższe wolne terminy: 6 sierpnia 11.30, 14.30, 7 sierpnia 11.30, 14.30, 18.00, 8 sierpnia 11.30, 14.30

5 kroków do uzdrowienia niespełnionych marzeń (uzdrowienie łona, Totalna Biologia)

* To zdjęcie również jest mini spełnieniem moich dziecięcych pragnień o byciu fotomodelką. Z sesji dla Iwony, kobiety, która zaczęła spełniać swoje marzenie o szyciu spódnic. 🙂

5 kroków do uzdrowienia niespełnionych marzeń (dziecięcych, młodzieńczych) oraz do uzdrowienia łona.

Zacznijmy od przykładu. Mojego, bo znam go najlepiej.

Moim największym marzeniem od 10 roku życia aż do ukończenia liceum było zostać projektantką mody. Jako nastolatka często wieczorami rysowałam swoje projekty, oglądałam zdjęcia sukien wieczorowych, kolorowałam. Marzyłam, że kiedyś to zdjęcia moich kolekcji będą oglądane i wyszukiwane w internecie. Ale nigdy nie poszłam do profesjonalnej szkoły rysunku. Rysunki szły do szuflady. W zasadzie wątpiłam, że mam talent, że kiedyś nauczę się szyć tak idealnie. Nie wierzyłam w siebie. Swój udział w tej niewierze miała pani psycholog z mojego liceum, która podczas testów predyspozycji przed wyborem studiów powiedziała mi, że: “Wiesz przecież, że po ASP się głoduje i prawie niemożliwe jest zarobić normalne pieniądze.”

Choć wyniki testów pokazały, że mam bardzo kreatywną wyobraźnię, to posłuchałam pani psycholog. Uwierzyłam jej, bo te słowa doskonale uprawomocniły moje wątpliwości autorytetem PANI PSYCHOLOG .

Po liceum poszłam inną drogą, zostawiłam moje rysunki. Co czuję teraz? Czy te marzenia już nie budzą we mnie żalu, poczucia straty, melancholii? 

Przeczytasz o tym dalej. Tymczasem zobacz, od czego zacząć, aby uzdrowić niespełnione marzenia. Jak uwolnić potencjał  emocji i uzdrowić marzenia. A tym samym zacząć pozytywny proces uzdrawiania kreatywności, której naturalnym źródłem jest Twoje łono. Jeśli myślisz, że takich nie masz, przeczytaj, aby utwierdzić w swoim przekonaniu. 🙂 

Przeczytaj mój poprzedni wpis Co ma wspólnego niespełnione pragnienie twórczości z chorobami łona?

1. Uświadom sobie te marzenia.

Świadomość. Twórca Recall Healing nazywa tę metodę “Uzdrawianiem przez świadomość”. Pierwszym krokiem jest po prostu uświadomienie. Ale co to znaczy? W skrócie to przypomnienie sobie, a potem zaakceptowanie, że takie marzenia były. I co się z nimi stało? Bardzo często są wyparte, zapomniane. Jakie w ogóle znaczenie ma to, że jako 7-latka marzyłaś o byciu piosenkarką? Wiele dziewczyn o tym marzyło, to nic nie znaczy. Może dla Ciebie 30-letniej już nie. A czy dla tamtej małej dziewczyny porzucenie marzenia było takie proste, beznamiętne i oczywiste? Zapytaj się jej. 

Jeśli nie wiesz jak to zrobić, możesz po prostu nad tym pomedytować, zadawać pytania i pisać odpowiedzi. Jeśli potrzebujesz uważnego prowadzenia, zapraszam na spotkanie do mnie. Skontaktujemy się również z małą dziewczynką.

2. Ciesz się z tego, co tworzą inni

Jesteś malutką ale wyjątkową częścią Wszechświata, który wciąż kreuje i realizuje się. Twórcza energia po prostu chce się spełnić i zmaterializować. Nie jest dla niej istotne, czyimi rękami to zrobi. Ważne, że coś co pomnaża dobro, miłość i kreowanie zostało stworzone. Przyjmując tę szeroką perspektywę zrozumiesz, że jest tak samo dobrze, gdy Ty coś wykreujesz lub gdy wykreuje to inny człowiek.

Znasz tę historię z życia Toma Waitsa? Pewnego dnia jadąc swoim samochodem został zaskoczony przez inspirację. Znienacka wyskoczyła. Usłyszał z przestrzeni melodię piosenki, która jeszcze nie istniała ale chciała się narodzić. Nie miał przy sobie nic, czym mógłby ją zapisać albo nagrać. Na początku spanikował, że ona mu ucieknie, że ją straci… Ale chwilę później wrócił uwagą do teraźniejszości i wykrzyczał: Przepraszam ale czy nie widzisz, że właśnie prowadzę samochód i nie mogę się tobą zająć? Jeśli faktycznie chcesz być napisana, to przyjdź, gdy będę miał jak Cię stworzyć. Spędzam 6 godzina w studio, wiesz gdzie mnie znaleźć! A jeśli nie znajdziesz mnie, to idź do kogoś innego, idź zaprzątaj głowę Leonarda Cohena!

Umiejętność odpuszczenia tego, co nie może być wykreowane przez Ciebie jest bardzo istotna w uwolnieniu starych i młodych, niespełnionych marzeń twórczych. Jeśli nie Ty – wykreuje to ktoś inny. Dziś albo za 5 lat. Ważny jest wyższy, większy cel realizowania wiecznego, twórczego potencjału Wszechświata. Jeśli nie sięgnęłaś jeszcze do “Metagenealogii” Alejandro Jodorovskiego, to właśnie tam znajdziesz klarowne wyjaśnienie procesu przejścia od ja-ego do my-ludzie i my-świat (wraz z przyrodą). Transcendencja poza swoje jednostkowe cele dla celów wyższej miłości.

Zobaczysz, że poczujesz ulgę, kiedy zdejmiesz z siebie odpowiedzialność, że tylko TY mogłaś wykreować coś dla siebie i dla innych. Choć podejrzewam, czego możesz bać się najbardziej. Kiedy odpuścisz, to zyska ktoś inny, zyskają inni, ale Ty stracisz TEN genialny pomysł.

Zaufaj, że nic nie tracisz. Uwalniasz to, co i tak nie jest Twoje. Robisz przestrzeń na to, co najautentyczniej spełni Ciebie.

3. Uczyń z tego marzenia swoje hobby

Wiesz, ile kursów szycia jest w Warszawie? Jeśli chcę szyć dla siebie, mogę się nauczyć w każdej chwili. Mieć z tego fun. Są też kursy baletu dla dorosłych, pisania książek, fotografii, gotowania wegańskiego, ajurwedyjskiego, wg 5 przemian, malowania mandali, śpiewu…

Zrealizuj swoje pragnienie kreacji jako hobby. Poczuj, czy radujesz się tym tworzeniem. Daje Ci spełnienie? Po kilku godzinach wcale nie masz dość? Z czasem chcesz tworzyć więcej i częściej? Jeśli tak – to cudownie. Kreuj i karm się swoim tworzeniem. Odpoczywaj w swoim tworzeniu.

Jeśli czujesz coś wręcz odwrotnego – zmęczenie, ciągłe zniechęcenie, uciekasz od tworzenia, pkt. 4 będzie Ci pomocy. Poszukaj odpowiedzi dlaczego tak jest.

Przeczytaj mój poprzedni wpis: 5 lektur, które trzeba przeczytać, aby wesprzeć zdrowie łona

4. Zadaj sobie pytanie: Jaki był cel tego marzenia?

Innymi słowy: co kryje się głębiej? Kto nadał mi ten cel i kiedy? Pisząc CEL mam na myśli cel w rozumieniu totalnej biologii. CEL, który zgodnie z prawami biologii nadał Ci ród, rodzice, jeszcze przed Twoim urodzeniem. Jesteś najkorzystniejszym narzędziem do realizowania nierozwiązanych konfliktów (marzeń, pragnień, lęków) swojego rodu.

Powrócę do przykładu. Moje marzenie o projektowaniu ubrań miało rożne przyczyny: te oczywiste i te zupełnie ukryte. Lubiłam rysować, lubiłam kreować, wymyślać. Oczywiście, że była za tym kreatywna energia, chęć tworzenia, którą każdy człowiek ma z urodzenia bardzo silną.

Pytanie kluczowe brzmi: Dlaczego tworzenia W TEN KONKRETNY SPOSÓB?

Pokażę Ci pokrótce, jak można przejść taki proces szukania prawdziwych przyczyn.

Pewnego dnia odkryłam, że moje marzenie o projektowaniu miało dostarczyć mi wyjątkowych ubrań. Innych niż mają wszyscy. Takich totalnie moich, nie z sieciówek. Pomyślałam, że nikt nie zrobi tego lepiej niż ja sama. Wymyślę, narysuję, znajdę materiał, uszyję.

Mogłabym na tym poprzestać. W pracy terapeuty Totalnej Biologii trzeba nauczyć się, aby nie poprzestawać na oczywistości, tylko jednak sięgnąć głębiej. Dlatego szukamy teraz odpowiedzi na kolejne pytanie, np. Które słowo powyżej jest kluczem?

Odpowiedź: Potrzeba poczucia się wyjątkową. Wyróżnienie się.

Teraz łatwo iść dalej: Dlaczego? Skąd taka potrzeba?

Odpowiedź: Aby pokazać, że JA to JA, a nie ktoś inny. Zobaczcie MNIE. Ja to JA, jestem różna od innych.

I znowu zapytaj: Dlaczego? Co kryje się głębiej?

Relacje z rodzicami. Relacje z rodu. Historia relacji w rodzie. Kto czuł się niezauważony, pominięty. Zwykle przez ojca, przez matkę.

Z doświadczenia mojej pracy mogę Ci podpowiedzieć, że najczęściej są to utracone dzieci, które są tajemnicą. Poronienia, aborcje, czasami śmierć dziecka przy porodzie, niemowlaka, o których ród chciał zapomnieć. Albo inne wykluczenia.

Czy są u Ciebie takie historie? Poczuj, sprawdź, poproś o odpowiedź.

5. Może już czas uwolnić to pragnienie?

To bywa trudne, bo kiedy czujemy przywiązanie do pragnienia, uznajemy pragnienie za SWOJE, nie chcemy puszczać. Kiedy czujesz, że coś jest Twoje, utożsamiasz się z tym. Ale może rzeczywiście niesiesz to niespełnione kreatywne marzenie jako cel kogoś z rodu? Ono wcale nie jest i nie było Twoje i Twoja dusza zupełnie nie ma ochoty go realizować. To umysł trzyma Cię, bo umysł podległy jest prawom biologii.

Wracając do pojęcia CELU. Jak pokazują na wielu przykładach w swoich książkach A.A. Schutzenberger oraz G. Athias, gdy się rodzisz, masz już cel. Jest on wypadkową pragnień, potrzeb i konfliktów Twoich przodków. Twoje pragnienia twórcze – spełnione i niespełnione również podlegają temu prawu. Mogą być nieuświadomionym imperatywem rodu, a nie Twoim pragnieniem, prowadzeniem duszy.

Bo z perspektywy duchowej CEL ma też Twoja dusza. Może on być zbieżny lub rozbieżny z poziomem materii, biologii, czyli poziomem celu rodowego.

Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: JAK ODKRYĆ CEL DUSZY?

I to jest temat na kolejny artykuł. 🙂 Odpowiedź kryje się na pograniczu perspektywy duchowości, biologii totalnej i Mocy kreatywnej Twojego łona.

Wypatruj, na dniach wrócę do tematu. Pamiętasz, od czego zaczęłam?

Niezrealizowana kreatywna energia u kobiet często manifestuje się jako choroby łona. A więc wbrew logice umysłu, to odnalezienie CELU i rozpoczęcie jego realizacji, może być kluczowe w Twoim procesie uzdrawiania.

***

Karolina M. Kumor
Zapraszam na konsultacje i warsztaty dla kobiet, dla Twojej kobiecości, dla Twojego łona
Totalna Biologia/Recall Healing facylitator, pedagog, fitoterapeutka
 
kontakt@karolinakumor.pl

5 lektur, które trzeba przeczytać, aby wesprzeć zdrowie łona (cz. 2)

 
Co ma wspólnego niespełnione pragnienie twórczości z chorobami łona?
 
Odsyłam Cię do poprzedniego postu (klik), aby przeczytać o pozostałych książkach. Dziś poznasz jedną książkę, która zmieniła moje życie. Czytałam ją 2 razy i zrobiłam pełny 12-tygodniowy program pracy z ćwiczeniami, porannymi stronami i randkami artysty. Może już ją kojarzysz? 🙂
 
Ta książka jest też obfitym źródłem, z którego czerpię inspiracje do pracy z kobietami oraz twórczą energią kobiecego łona.
___________________________________________
 
5. Droga Artysty, Julia Cameron
 
Podobnie jak “Życie w radości” ta książka jest nieoczywista. Z pozoru nie na temat. Na pewno nie jest o kobiecości, o łonie, o chorobach łona. O nie. Ale to właśnie było kluczowe, aby zauważyć jej potencjał w pracy z kobietami. Zaufaj.
 
“Droga Artysty” to wielopoziomowe obszerne narzędzie, dla każdego, nie tylko dla osób chcących powrócić do kreacji artystycznej. Bo taki cel przyświecał autorce – pokazać Ci, że możesz znowu zacząć tworzyć, poruszyć swój potencjał kreatywny. Jeśli chcesz, jeśli czujesz w ciele i w sercu takie pragnienie, to możesz tworzyć.
 
Po pierwsze, proponowany proces wraz z ćwiczeniami pozwalają Ci na pracę z wewnętrznym dzieckiem, nastolatką, czasem młodości. Konfrontujesz się z bolesnymi sytuacjami, które do tej pory były zapomniane, może wyparłaś je. Jeśli interesujesz się Totalną Biologią to już wiesz, że te zapomniane emocje, odczucia, związane z nimi cierpienie, pracują w tle. Karmią tęsknoty, marzenia, ranę niespełnionych dziecięcych pragnień, potrzeb, tworzenia. Dopóki nie zostaną odkryte, nazwane, zwerbalizowane. Uświadomienie rozpoczyna proces przemiany i uwolnienia wypartej energii emocji. A to z kolei sprzyja zdrowieniu.
 
Dziecko jest naturalnym twórcą, a energia kreacji jest przecież obecna w Tobie przez całe życie aż do śmierci. Jeśli ona pojawia się w Tobie, a Ty jej nie wykorzystujesz, tylko wypierasz, ona blokuje się w Twoim ciele lub emocjach.
___________________________________________
 
Po drugie, pierwotna energia kreatywności ma swoje źródło w kobiecym łonie. Starożytne kultury nazywały często łono bramą do nieba, do kosmosu, kielichem wiecznego życia. Wierzono, że przez kobiece łono następuje wcielanie w materię również wszystkich idei, myśli pomysłów, projektów.
 
Tak samo dzisiaj powiedziałaby Biologia Totalna. Jajniki i macica tworzą życie, kreują w dwojaki sposób. Fizycznie, w poziomie ciała, biologii są płodne i tutaj w łonie budowane, kreowane jest ciało dziecka. Metaforycznie natomiast, odzwierciedlają stan realizacji potencjału twórczego w życiu, w pracy, w relacji, w codziennym życiu.
 
Innymi słowy: jeśli masz duże pragnienie tworzenia (czegokolwiek: od śpiewania i malowania, po gotowanie i prowadzenie warsztatów, urządzenie domu dla rodziny) ale nie robisz tego, Twoje łono te pragnienia w sobie blokuje.
 
Pamiętaj: Mózg ma tylko CIAŁO, aby wyrazić konflikt, który przeżywasz głęboko i boleśnie na poziomie emocji, myśli i odczuć. Odczuwane pragnienie to emocja, która może być zbyt trudna do zniesienia dla mózgu. Wtedy jest wyparta, zapisana jako ognisko Hamera, tworząc dolegliwość w ciele. Często w macicy lub jajnikach.
___________________________________________
 
Dlaczego więc polecam Drogę Artysty jako książkę pomagającą uzdrowić łono? Ponieważ pracując od kilku lat z kobietami, które mają dolegliwości łona, widzę i rozumiem jak ważnym aspektem uzdrawiania łona, jest uzdrowienie zranionej, niespełnionej, wypartej, kreatywności.
 
Dwutygodniowy proces Drogi Artysty pomaga odkopać dziecięce i młodzieńcze marzenia o tworzeniu czegoś pięknego, czegoś co SPEŁNIA CIEBIE jako człowieka i jako kobietę.
 
I teraz UWAGA. Być może te marzenia wcale już nie są aktualne. Od dawna nie chcesz być baletnicą. Ale jeśli porzucenie kiedyś, nawet jako 5-letnia dziewczynka, tego marzenia zrodziło w Tobie ból, który wyparłaś, to ten ból zapisał Twój mózg, a Ty niesiesz go w sobie do dziś. A więc jest on do odkrycia, uświadomienia i uwolnienia.
___________________________________________
 
Prawda, że to piękne, jak wiele narzędzi, nawet nieoczywistych, masz na wyciągnięcie ręki? 🙂 W pracy konsultanta też liczy się kreatywność. Nieszablonowe podejście pozwala osiągnąć więcej.
 
Sięgniesz po Drogę Artysty?
 
W kolejnym artykule dowiesz się:
 
*** Jak poradzić sobie z niespełnionymi marzeniami, aby UZDRAWIAĆ SWOJE ŁONO? ***
 
___________________________________________
 
Karolina M. Kumor
Konsultacje i warsztaty dla kobiet, dla Twojej kobiecości, dla Twojego łona
Totalna Biologia/Recall Healing facylitator, pedagog, fitoterapeutka
 
P.S. Wróciłam z urlopu, przyjmuję znowu na sesje indywidualne. 🙂