Dobra Kobieta

Jak czujesz.

Czy jesteś wystarczająco dobrą Kobietą?

Oświeconą? Świadomą?

____________________________________

A czy dobra, świadoma, oświecona kobieta ma prawo chorować, mieć problemy w związku, w pracy, z dziećmi, w przyjaźni i nie umieć utrzymać porządku w domu?

……

Biologia podlega umysłowi i jego programom. W co wierzy umysł, to się dzieje. Świadomie lub nieświadomie. Kobiecość rodziny jest zbiorem doświadczeń wszystkich kobiet w rodzie. Kobiecość kolektywna jest wypadkową doświadczeń wszystkich kobiet świata.

Wszystkie narzędzia z nurtu biologii totalnej wspierają odkrywanie, uświadomienie sobie, nazwanie, zwerbalizowanie programów umysłu, które dla konkretnej jednostki są niekorzystne.

Dla kobiet w pokoleniu prababci największym pragnieniem było nie zachodzić w piętnastą ciążę. To jest ziarenko dla powstania niepłodności w dalszych pokoleniach. Dla Ciebie, która pragniesz dziecka ale nie możesz, to ziarenko będzie uwierać niczym księżniczkę z bajki o ziarnku grochu.

Taki mały groszek, a jednak ma znaczny wpływ na życie. Wyzwanie, którego możesz się podjąć polega na tym, aby zejść z miękkich materacyków, zdjąć po kolei materac po materacu, aby dokopać się, wyjąć i wyrzucić ziarnko.

____________________________________

Materce są oczywiście Twoimi i rodu przekonaniami o świecie, o rodzinie, o sobie. Są Twoimi interpretacjami rzeczywistości, są racjonalizacjami, osłonami. Każda z nas chce być z rodu dobrych ludzi. Każda z nas chciałaby mieć pewność, że dziadek był troskliwym mężem, prababcia czułą mamą dla swoich dzieci, babcia wierną żoną, a wujek gentelmenem.

Każda z nas chce być „dobrą” kobietą (dobrą, czyli jaką? no właśnie, każda z Was poda inną definicję, jaka to jestem, gdy jestem dobra).

Dobrą dla siebie. Aby być szczęśliwą. Prawda?

No bo przyznaj szczerze i z ręką na sercu, że chcesz być nieszczęśliwa i zła.

A może dobrą dla siebie, to znaczy pozwolić sobie być SOBĄ?

____________________________________

Sobą, czyli kim?

Czy jesteś sobą mniej, gdy przyznajesz, że Twój dziadek był dla babci agresywny, ojciec zdradził matkę, wujek pożądliwie spoglądał na Twoje rosnące piersi?

Pracuję z kobietami i wiem, że rody są pełne takich historii. A robimy z nich tajemnice. Dlaczego? Bo utożsamiasz się z rodem. Alejandro Jodorowsky napisał o tym w swojej „Metagenealogii”. Lojalność rodowa ponad wszystko, świadomie czy nie, przez zgodę czy zaprzeczenie, największą potrzebą jest przynależenie do rodu i jego zasad, programów i przekonań. To daje możliwość przeżycia.

Ale… jak przynależeć do rodu, w którym połowa wujków to alkoholicy, dziadek współpracował po wojnie z nieodpowiednią opcją polityczną, a matka jest dzieckiem księdza, z którym babcia zdradziła dziadka?

____________________________________

Bywają takie przypadki. Zwykle chodzi o tajemnice lżejszego kalibru. Rodzice ukrywają, że kłócą się, że mają emocje (złości, smutku, a czasem i radości, jak można mieć emocje?), tworząc iluzję perfekcyjności, do której nigdy nie dorośnie dziecko. Babcia poroniła ale w jej czasach uważano, że to kara za grzechy, więc ukrywano to zdarzenie. Ojciec wiele lat wspominał jeszcze swoją pierwszą miłość, choć był już z Twoją mamą 5 lat, miał już z mamą Ciebie i brata i 2 koty.

A Ty w tym wszystkim patrzysz na rodzinę, na siebie i choć świadomie podejmujesz absolutnie niepodważalną i niezmienną decyzję bycia ‚dobrą’ kobietą, to… ? Czasami Ci się udaje, czasami nie. Czasami robisz dokładnie ten sam błąd, który zrobiła Twoja matka, choć obiecałaś sobie go nie powtarzać. Czasami czujesz, że błąd popełnia się sam, poza Twoją wolą. Czasami dbasz o zdrowie najlepiej jak potrafisz, a Twoja macica i tak choruje, miesiączka boli.

____________________________________

W rzeczywistości wypieranie, odrzucanie, niezgoda tworzy opór, który kumuluje energię. Tam gdzie obecna jest energia, tam tworzy się rzeczywistość. Im więcej masz ukrytych, odrzucanych myśli, przekonań o sobie, o rodzie, o świecie, tym więcej energii im dajesz.

Najwięcej energii niosą ze sobą emocje, które przypięte są do wspomnień. Wstydu. Żalu. Rozgoryczenia. Poczucia winy.

E-Moc-Ja.

***

A gdybym powiedziała Ci, że jesteś „dobrą kobietą” i już.

Ba! Powiem Ci, że Jesteś Kobietą i już. I wcale nie trzeba, abyś była dobra.

Jesteś SOBĄ i codziennie najlepszą, choć za miesiąc pomyślisz, że miesiąc temu mogłaś inaczej, lepiej, mądrzej. DZIŚ. JESTEŚ. NAJLEPSZA.

I uwierz mi, że Twoja macica, jajniki i całe łono odetchną z ulgą, kiedy to sobie powiesz.

Niezależnie od historii rodziny, kondycji świata, zanieczyszczenia środowiska, zdrowej lub niezdrowej diety i Twojej złości, którą dziś odczułaś i wykrzyczałaś na męża.

____________________________________

To ziarnko, które nie pozwalało Ci spać, zasiał Twój przodek, bo musiał być w nocy czujny. Wędrował po stepach z całym plemieniem, pilnował dobytku, zwierząt, namiotów. Dla niego niewygodne łoże było gwarancją, że nie zaśnie zbyt głęboko, zbyt długo. Więc włożył pod materac groszek. A kolejne pokolenia, zamiast wyjąć ten groszek, przykrywały go, tuszowały.

TY Możesz podjąć decyzję o odfiltrowaniu ziarenek, które Cię uwierają. Nie chcesz ich. Aby je wyczyścić, potrzebujesz je zobaczyć, wziąć w dłonie i usunąć. A najpierw przyznać się do nich, że są częścią Twojego umysłu, choć zasiane 30, 50 80 lat temu przez przodka. I pewnie przodek zrobił to nieświadomie albo w dobrej wierze.

____________________________________

Pierwszym krokiem, który totalnie, tysiąckrotnie ułatwi Ci to zadanie jest uświadomienie sobie że programy to NIE JA i nie czynią mnie mniej ani bardziej jakąkolwiek.

Wiesz co to znaczy OŚWIECENIE? Że pozwalasz świadomości oświecić te części, które są zacienione. Oświecony człowiek ma ludzkie emocje, myśli, pragnienia. On jedynie pozwala sobie widzieć swoje cienie, zamiast je ukrywać.

Zawsze jesteś wystarczająca.

____________________________________

Jeśli chcesz odkryć te ziarenka, które wciąż utrudniają Ci realizowanie swojej Kobiecości, bo tworzą w Twoim ciele choroby łona, piersi, skóry, włosów przyjdź do mnie na spotkanie.

Karolina M. Kumor 

Mężczyzno, jesteś gotowy.

Mężczyzno, jesteś gotowy
 
Głos wewnętrznego mężczyzny: Ja wiem, że zbudowanie relacji z męskością nie jest takie proste. Szczególnie po całych wiekach, kiedy mężczyźni zamiast kochać kobiety, używali je. Dlatego ja mężczyzna, ze swojej męskości, wesprę Ciebie kobietę w Twojej kobiecości i w budowaniu relacji do męskości. W środku i na zewnątrz. To najpiękniejsze i najwłaściwsze, co mogę teraz zrobić, aby budować relację z kobiecością i aby podarować kobiecości poczucie bezpieczeństwa, którego nie doświadczyła od tysiącleci. Wychodzę poza swoją niepewność i potrzebę samotności. Wychodzę poza swoje wyobrażenia, jaka jest kobiecość i co powinna zrobić najpierw, aby zasłużyć i być gotową do przyjęcia męskości ze źródła. Wychodzę poza swoje oczekiwania, które mam wobec kobiecości. Wychodzę ze źródła: swojej stabilnej, prawdziwej, mocnej męskości. Zamknięcie się w sobie, na relacje ze sobą, jest ucieczką od rzeczywistości, która prosi o skonfrontowanie się z nią.
 
A rzeczywistość jest taka, że kobiecość niesie w sobie ogromną ranę i lęk przed tym, co męskie. Albo ucieka albo wchodzi w męskie tak bardzo, bo wie, że jej kobiecość nie jest wtedy wystawiona na zranienie. I rzeczywistość jest taka, że jeśli nie zostanie otoczona na powrót stabilną obecnością mężczyzny, to o wiele trudniej będzie jej męskiemu zaufać. Ona może odbyć tę walkę, wykonać tę pracę, ona osiągnie cel, bo kobiecość musiała być silna, aby przeżyć i tę siłę może wciąż wykorzystać. Ale wtedy zatraca na powrót swoją kobiecość.
 
***
 
Mężczyzno, nie graj ze mną w gry. Nie oczekuj, kiedy wreszcie będę gotowa. Nie wymagaj ode mnie samotnego żmudnego budowania miłości do męskości, która wciąż głęboko w moich komórkach kojarzy mi się z gwałtem, pogardą, poniżeniem i władzą. Która przez wiele wieków traktowała kobietę jak niższy gatunek, źródło grzechu i nędzy. Mężczyzno nie twórz wygodnego, komfortowego gniazda w swojej samotności. Twoja samotność może być dla ciebie wygodna i łatwiejsza ale jest samolubna. Stań w swojej sile. Tym razem nie po to, by kobietę uwieść, zmanipulować, wykorzystać, ukraść jej energię dla swoich celów. Stań w swojej sile przy kobiecie, aby pokazać jej, jaka jest święta męskość, jaka jest obecna męskość, jaka jest męskość zdecydowana na kobietę. Mężczyzno, nie bądź słaby, bo boisz się męskości, więc wypierasz ją. Bo kojarzy ci się z gwałtem, wojną, śmiercią. Bo boisz się, że znowu jej nadużyjesz. Połącz siłę z miłością, aby mieć pewność, że jest bezpieczna. Jeśli ty wybierasz być słabym i wypierasz silną męskość, to ja kobieta muszę być silna. A ja mam dość bycia silną przez cały dzień, całą noc, przez cały rok i całe życie i całe pokolenia.
 
Mężczyzno nie udawaj, że bycie dla wszystkich kobiet jest dobre i właściwe. Ty karmisz się nimi, pięknem kobiety, słowami kobiety, obecnością kobiety. Karmisz się jej kreatywną energią w seksie. Sama obecność kobiety inspiruje Cię. A co Ty jej dajesz? Tylko to co ulotne. Moment podziwu? Chwilę uniesienia? Rozładowanie napięcia seksualnego – może bardziej twojego, niż jej. Nadzieję? To nie jest równa relacja. Po to żeby później ona wróciła do swojego domu, o który musi zadbać zupełnie sama, żeby wyjść do świata i zdobyć pieniądze na przeżycie zupełnie sama, żeby budować swoje życie zupełnie sama. Żeby być kobietą i mężczyzną na raz, to niemożliwe.
 
Podstawową zasadą kobiecości jest przynależeć do mężczyzny. Męskość kobietą się inspiruje. I mężczyzna kobietą się opiekuje. Najsilniejsza kobieta, najbardziej zbudowana w swojej mocy, może być podatna na pójście za mężczyzną, który pokaże jej, że ona może do niego przynależeć. Jeśli nie chcesz wziąć w ramiona i obdarzyć swoją obecnością i opieką tej jednej, konkretnej kobiety, nie pokazuj jej, że może przynależeć do ciebie. Nie buduj z nią bliskości emocjonalnej. Uszanuj jej ciało i jej strefę komfortu. A jeśli chcesz bliskości kobiety, to podejmij decyzję, wybierz jedną i trwaj przy niej. W jakiekolwiek bajki o transcendencji biologicznych uwarunkowań chcesz uwierzyć, to zawsze będą bajki. Jesteśmy biologiczni. Biologicznie bliskość mężczyzny i seks tworzy w kobiecie przywiązanie do mężczyzny. Tak, ona może przetrwać jedno, drugie, trzecie odrzucenie i udawać przed sobą i całym światem, że zgadza się na przygodne relacje. Ale jaką cenę płaci jej serce i jej łono? Może się też zamknąć na mężczyznę i próbować zadbać o siebie sama. Znowu więc musi być silna. I znowu męskość mężczyzny rozmięka i rozleniwia się. Albo zaczyna walczyć z kobietami o swoje prawo do prawdziwej męskości.
 
Kobiety udowodniły już, że potrafią być silne i potrafią przetrwać.
 
Mężczyzno, może wydaje ci się, że takie ekscytujące i dobre jest być dla wielu kobiet. Ale wiedz, że to nie jest możliwe bez ranienia tych kobiet.
 
Chcesz być dla wielu? Zostań nauczycielem duchowym.
 
Chcesz być mężczyzną dla kobiecości? Bądź mężczyzną dla kobiety. Dla jednej kobiety. Dla prawdziwej kobiety z ciała. Przestań szukać kobiety idealnej, zupełnie gotowej, totalnie otwartej. Nie spotkasz takiej, bo wszyscy jesteśmy w procesie. Stań przy kobiecie, która Cię inspiruje, która sprawia, że czujesz się swobodnie, przy której czujesz, że twoja męskość chce zalśnić, w której dostrzegasz piękno i w której oczach widzisz tę szczerą gotowość: boję się, nie czuję się gotowa, nie wiem czy kiedyś będę ale chcę zaufać. I zobacz jak ona z dnia na dzień buduje relację zaufania do mężczyzny. I zobacz jak otwiera się przed tobą. I zobacz jak celebruje męskość: Twoją i tę męskość, która może poczuć się bezpieczna w niej. I zobacz i doceń, że potrafiła i potrafi być silna. Tylko po co? Skoro Ty już jesteś silny i w tej sile się spełniasz. Niech zarezerwuje swoją siłę na te sytuacje, które są absolutnie konieczne. Ale nie w codzienności, a na pewno nie w relacji z tobą, mężczyzno. I zobacz jak staje w swojej dzikości, aby pokazać, że w zaufaniu, szacunku, podziwie, miłości, może być przy tobie cała, w każdym swoim aspekcie.
 
Mężczyzno, siedzenie w jaskini od czasu do czasu jest twoim prawem i pozwala odbudować twoją siłę.
 
Ale jeśli tam zostaniesz… to jesteśmy zgubieni. Ja nie widzę możliwości budowania harmonijnego, pięknego, dobrego świata bez ciebie, bez twojej męskości, bez twojej obecności. Ja nie widzę możliwości rozkwitania kobiecości w pełni, jeśli kobietę pozostawisz samą sobie. No bo niech buduje relację wewnętrznie, niech oczyszcza się ze swoich potrzeb, niech wzrasta ku kryształowemu sercu, które nie ma pragnień wobec mężczyzny, które jest totalnie samodzielne. Niech zacznie wreszcie wychodzić ze swojej pełni. Chcę ci powiedzieć, że ja wiem co to znaczy mieć kryształowe serce, bo miałam je. Obudowałam swoje serce czystym, zimnym, gładkim kryształem. Twardym jak diament. Wiesz co to znaczy? To znaczy nie mieć serca z ciała. To znaczy nie żyć. Kryształ nie czuje.
 
Tylko ty mężczyzno możesz na poziomie materii zamanifestować męskość w całej mocy i prawdzie i świętości. Kobieta, jakkolwiek będzie się starać, nie sięgnie do męskich aspektów tak prawdziwie jak ty to robisz. Bo nie jest wcielona w mężczyznę. Ty również nie dotrzesz do aspektu kobiecości tak głęboko, jak może poprowadzić cię kobieta.
 
Mężczyzno, możesz budować swoją siłę i pewność i stabilność w swojej jaskini. I swoją łagodność i czułość i zrozumienie kobiecości w swojej jaskini. I możesz wiecznie twierdzić, że kobiety cię zawiodły, zraniły, wykorzystały. Więc teraz będziesz z zamkniętym sercem wykorzystywał ich ciała. I może się też okazać, że gdy wyjdziesz z jaskini, to będzie już za późno. Bo staniemy się odizolowanymi od siebie ciałami, tak rozgoszczonymi w środku, że nie będziemy mieli ochoty wyjść. To kobiecy aspekt, wciąga do środka, zmusza do tego, aby się zapaść. Jak czarna dziura.
 
Pozwól sobie zrozumieć, że jesteś już gotowy. Pozwól sobie zrozumieć, że potrzeba, którą wyraża kobiecość: zobaczenia i doświadczenia mężczyzny cielesnego, męskiej energii wcielonej w męskie ciało, jest właściwa. Nie jest niedojrzała, nieświadoma, ani niebezpieczna.
 
Nie, ty mężczyzno nigdy nie doświadczysz w sobie takiej kobiecości, jaką pozwoli doświadczyć ci kobieta z ciała. Nie, ja kobieta, nigdy nie doświadczę w sobie takiej męskości, jaką pozwoli doświadczyć mi mężczyzna z ciała. Nie, nie doświadczymy ich w przygodnych, powierzchownych znajomościach.
 
Wybrałam być kobietą, a Ty wybrałeś być mężczyzną. Możemy uciec w swoje wnętrze w poszukiwaniu perfekcji. Albo możemy żyć i doświadczać od siebie kobiecości i męskości w pełni.
 
* * *
 
Tekst powstał na przestrzeni moich ostatnich procesów związanych z męskością. Na głębokim poziomie jest to historia moich relacji z mężczyznami, które w ostatnim miesiącu powróciły ze wszystkim, co jeszcze nie było w nich uleczone i uwolnione, ze wszystkim co było z rozpaczy przed rozsypaniem się w drobny pył wyparte. Podjęłam się pracy z energią wewnętrznego mężczyzny i na chwilę obecną wydaje mi się to zadanie nie do przejścia, dopóki męskość w mężczyznach nie stanie w obecności przy kobiecie. Chciałabym, żeby ta wiosna męskości nastała. Ale ona może nastać tylko, jeśli mężczyzna niczym archetypiczne słońce zacznie karmić swoją siłą i czuwać nad kobietą – ziemią i wodą. Jeśli stanie się obecny jak powietrze, które pokrywa i czule głaszcze ziemię i wodę.
 
 
Dziękuję,
 
Karolina

Kocham moją Yoni. 13-dniowe Ukochanie (#ilovemyYoni)

 

Zapraszam na drugą edycję warsztatów. Zaczynamy 14 października, zapisy przyjmuję mailowo. Grupa warsztatowa liczy 9 kobiet.

***

To nie jest wyzwanie. To jest Ukochanie. ♥ ♥ ♥

Czy kocham moją Yoni? Moje łono? Moją macicę? Moje jajniki? Moją miesiączkę? Moją krew miesięczną? Moją miednicę? Moje biodra? Moją kobiecość? Mój brzuch? 

Mój skarb kobiecości. Moje źródło kreatywności. Moje centrum mocy. Moje źródło przyjemności. Cenny klejnot, który od pierwszego dnia życia noszę w moim brzuchu. To jest właśnie moja Yoni. ♥

Bez względu na to, czy kochasz, czy chcesz ukochać bardziej, czy chcesz lepiej skontaktować się ze swoją Yoni, czy po prostu czerpać z niej więcej radości i mocy. Dołącz do Ukochania. Przez 13 dni będziemy razem spotykać się ze swoimi łonami, aby codziennie ukochać je z lekkością, wdzięcznością i namiętnością. Po kobiecemu, tak jak chcesz.

Codziennie o 19.30* zapraszam Cię na webinar, podczas którego zrobisz ćwiczenia, usłyszysz słowa, doświadczysz emocji, które poprowadzą Cię bliżej, cieplej, radośniej, bardziej miękko i rozkosznie ku Twojej Świętej Yoni.

Nasze spotkania będą w tajnej grupie na fb. Linka do grupy wysyłam na maila po otrzymaniu wpłaty za warsztaty.

Start Ukochania: 
14 października 19.30 (czasu polskiego)

Dokładne daty naszych spotkań. Zawsze wieczorem, ok 1.5 godziny:
14 – 18 X, 22 – 25 X, 29 – 31 X

***

Twój wkład:
530 zł – całe warsztaty, praca na żywo, zamknięta grupa na fb, dostęp do ćwiczeń i nagrań po zakończeniu warsztatów.

730 zł – j.w. dodatkowo spotykasz się ze mną na indywidualnej konsultacji  Biologii Totalnej. Dokładny opis konsultacji (klik)

Zapisy i informacje: kontakt@karolinakumor.pl

* Godzina czasami będzie się zmieniać na wcześniejszą. Będę o tym informować. 🙂

Kobieta jest piękna bez makijażu. Wyzwanie #nomakeup_beauty

Dołącz do wyzwania 🙂 Zobacz, jak fajnie jest pokochać siebie bez makijażu! Szczegóły na końcu artykułu.

 

Zadbana kobieta powinna robić makijaż.
Każda prawdziwa kobieta potrafi zrobić makijaż.
Pięknie ubrana kobieta bez makijażu jest niewykończona.
 
Z jakimi przekonaniami na temat makijażu Ty spotykasz się na co dzień? Które z nich stały się Twoją prawdą? Ja przyznaję szczerze, że gdybym miała iść na wielką galę, w pięknej jedwabnej sukni, obawiałabym się nie zrobić profesjonalnego makijażu, aby dopełnić wizerunek. Słusznie? No właśnie…
Z drugiej strony analizuję moje relacje z mężczyznami. Dla kogo my chcemy być najpiękniejsze? Dla mężczyzn, dla innych kobiet, dla przypadkowo spotkanych ludzi? Dla siebie samej…? Ja zawsze chciałam być piękna dla mężczyzny. Byłam w relacji z różnymi, często obcokrajowcami z różnych stron świata, spotykanymi w podróżach i w pracy.  Każdy z nich poznał mnie, gdy byłam totalnie bez makijażu. I każdy z nich był tak samo zachwycony kobietą, którą właśnie spotkał.

 

A jednak wciąż, gdy myślę np. o profesjonalnej sesji zdjęciowej na moją stronę, to biję się w myślach… W makijażu będzie lepiej, bardziej profesjonalnie, zakryję niedoskonałości, nie będę odstawać od innych kobiet. Zakryję cienie pod oczami, które czasami się pojawiają, gdy jest za dużo stresu. Powiększę oczy, które wydają mi się trochę za małe. Zaczerwienię usta – bo w ten sposób bardziej przyciągają uwagę. Ukryję pierwsze zmarszczki. W końcu uczę o naturalnej pielęgnacji, która ma pozwolić zachować piękną skórę. A czy piękną oznacza bez pierwszych zmarszczek? Dlaczego zmarszczki nie mają być piękne? Aby stworzyć fałszywy obraz nieskazitelności, wiecznej młodości. Dlaczego? Widzę w sobie lęk przed tym, jak ludzie ocenią moją buzię na tle setek innych profesjonalnych kobiet. Co z tego, że napiszę wielkimi literami – to jest prawda, to jest twarz bez makijażu kobiety 30-letniej. I tak wypadnę blado na ich tle. A może nie?

 

Makijaż to fajna sprawa. Dla wyrażenia siebie, dla realizowania swojej kreatywności, dla radosnej zabawy. Kiedy chęć robienia makijażu wypływa z wolności kreacji a nie narzuconej przez społeczeństwo zasady. Kobiecość istnieje i może kwitnąć poza makijażem.
Prawda?
Jesteśmy przyzwyczajone do obrazów kobiet ubranych w profesjonalny , wielowarstwowy makijaż, który zmienia rysy twarzy, a potem obrobionych w programach graficznych. One nie są prawdziwe ale widzimy takie kobiety wszędzie i do nich się porównujemy. Nasz mózg po prostu tak wyobraża sobie kobietę. Ja też, mój mózg też czasami wpada w tę pułapkę. Wróćmy do rzeczywistego obrazu kobiety.
Wychodzę dziś do Ciebie z propozycją dołączenia do akcji Kobieta jest piękna bez makijażu. Wyzwanie #nomakeup_beauty. Nomakeup oznacza bez makijażu. Beauty to jest piękno. Kobieta jest piękna bez makijażu.

Dlaczego? Aby pokazać, globalnie, wszystkim kobietom na świecie, prawdziwe, naturalne, kobiece piękno. Bez oszukiwania, bez ukrywania go pod pudrami, kolorowymi cieniami, rozświetlaczami, brązerami. Naturalna skóra, zaczerwienione policzki, piegi, zmarszczki, pieprzyki, jasne rzęsy i brwi… To jesteś Ty, to jest Twoje, to jest Twoje piękno. Czy możesz być dumna ze swoich zmarszczek wokół oczu? Tak, bo one są piękne, bo masz 40 lat i one pokazują, jaką drogę jako kobieta już przeszłaś na tym świecie.

Jak dołączyć do naszej akcji?

To proste. Przez następny miesiąc fotografuj siebie całkowicie naturalną, bez makijażu. Możesz robić zdjęcie codziennie lub co kilka dni. Zdjęcia wrzucaj na  swój profil na portale społecznościowe: Facebook lub Instargam oznaczone dwoma hashtagami: #nomakeup_beauty oraz #piekna_bezmakijazu. Dzięki temu dotrą one do znajomych, znajomych znajomych, rodziny i przyjaciół królika 😉 Inne kobiety dowiedzą się o tej akcji i jestem pewna, że wiele z nich zechce dołączyć. Ja swoje zdjęcie zrobię codziennie i również wrzucę na swoje profile.

 

Czy jesteś gotowa do działania?
Ja już przebieram nogami i z radością czekam na zdjęcia pięknych kobiet z całego świata, które dołączą do nas! <3

 

A oto moje dzisiejsze zdjęcie. Bez makijażu, z poranną rozczochraną czupryną.  Z głębi serca i z miłością dla Was :*

 

P.S. Przy okazji naturalnej pielęgnacji. Oczywiście zapraszam na moje warsztaty. Wciąż możesz zapisać się na majowe spotkanie.