Dobra Kobieta

Jak czujesz.

Czy jesteś wystarczająco dobrą Kobietą?

Oświeconą? Świadomą?

____________________________________

A czy dobra, świadoma, oświecona kobieta ma prawo chorować, mieć problemy w związku, w pracy, z dziećmi, w przyjaźni i nie umieć utrzymać porządku w domu?

……

Biologia podlega umysłowi i jego programom. W co wierzy umysł, to się dzieje. Świadomie lub nieświadomie. Kobiecość rodziny jest zbiorem doświadczeń wszystkich kobiet w rodzie. Kobiecość kolektywna jest wypadkową doświadczeń wszystkich kobiet świata.

Wszystkie narzędzia z nurtu biologii totalnej wspierają odkrywanie, uświadomienie sobie, nazwanie, zwerbalizowanie programów umysłu, które dla konkretnej jednostki są niekorzystne.

Dla kobiet w pokoleniu prababci największym pragnieniem było nie zachodzić w piętnastą ciążę. To jest ziarenko dla powstania niepłodności w dalszych pokoleniach. Dla Ciebie, która pragniesz dziecka ale nie możesz, to ziarenko będzie uwierać niczym księżniczkę z bajki o ziarnku grochu.

Taki mały groszek, a jednak ma znaczny wpływ na życie. Wyzwanie, którego możesz się podjąć polega na tym, aby zejść z miękkich materacyków, zdjąć po kolei materac po materacu, aby dokopać się, wyjąć i wyrzucić ziarnko.

____________________________________

Materce są oczywiście Twoimi i rodu przekonaniami o świecie, o rodzinie, o sobie. Są Twoimi interpretacjami rzeczywistości, są racjonalizacjami, osłonami. Każda z nas chce być z rodu dobrych ludzi. Każda z nas chciałaby mieć pewność, że dziadek był troskliwym mężem, prababcia czułą mamą dla swoich dzieci, babcia wierną żoną, a wujek gentelmenem.

Każda z nas chce być „dobrą” kobietą (dobrą, czyli jaką? no właśnie, każda z Was poda inną definicję, jaka to jestem, gdy jestem dobra).

Dobrą dla siebie. Aby być szczęśliwą. Prawda?

No bo przyznaj szczerze i z ręką na sercu, że chcesz być nieszczęśliwa i zła.

A może dobrą dla siebie, to znaczy pozwolić sobie być SOBĄ?

____________________________________

Sobą, czyli kim?

Czy jesteś sobą mniej, gdy przyznajesz, że Twój dziadek był dla babci agresywny, ojciec zdradził matkę, wujek pożądliwie spoglądał na Twoje rosnące piersi?

Pracuję z kobietami i wiem, że rody są pełne takich historii. A robimy z nich tajemnice. Dlaczego? Bo utożsamiasz się z rodem. Alejandro Jodorowsky napisał o tym w swojej „Metagenealogii”. Lojalność rodowa ponad wszystko, świadomie czy nie, przez zgodę czy zaprzeczenie, największą potrzebą jest przynależenie do rodu i jego zasad, programów i przekonań. To daje możliwość przeżycia.

Ale… jak przynależeć do rodu, w którym połowa wujków to alkoholicy, dziadek współpracował po wojnie z nieodpowiednią opcją polityczną, a matka jest dzieckiem księdza, z którym babcia zdradziła dziadka?

____________________________________

Bywają takie przypadki. Zwykle chodzi o tajemnice lżejszego kalibru. Rodzice ukrywają, że kłócą się, że mają emocje (złości, smutku, a czasem i radości, jak można mieć emocje?), tworząc iluzję perfekcyjności, do której nigdy nie dorośnie dziecko. Babcia poroniła ale w jej czasach uważano, że to kara za grzechy, więc ukrywano to zdarzenie. Ojciec wiele lat wspominał jeszcze swoją pierwszą miłość, choć był już z Twoją mamą 5 lat, miał już z mamą Ciebie i brata i 2 koty.

A Ty w tym wszystkim patrzysz na rodzinę, na siebie i choć świadomie podejmujesz absolutnie niepodważalną i niezmienną decyzję bycia ‚dobrą’ kobietą, to… ? Czasami Ci się udaje, czasami nie. Czasami robisz dokładnie ten sam błąd, który zrobiła Twoja matka, choć obiecałaś sobie go nie powtarzać. Czasami czujesz, że błąd popełnia się sam, poza Twoją wolą. Czasami dbasz o zdrowie najlepiej jak potrafisz, a Twoja macica i tak choruje, miesiączka boli.

____________________________________

W rzeczywistości wypieranie, odrzucanie, niezgoda tworzy opór, który kumuluje energię. Tam gdzie obecna jest energia, tam tworzy się rzeczywistość. Im więcej masz ukrytych, odrzucanych myśli, przekonań o sobie, o rodzie, o świecie, tym więcej energii im dajesz.

Najwięcej energii niosą ze sobą emocje, które przypięte są do wspomnień. Wstydu. Żalu. Rozgoryczenia. Poczucia winy.

E-Moc-Ja.

***

A gdybym powiedziała Ci, że jesteś „dobrą kobietą” i już.

Ba! Powiem Ci, że Jesteś Kobietą i już. I wcale nie trzeba, abyś była dobra.

Jesteś SOBĄ i codziennie najlepszą, choć za miesiąc pomyślisz, że miesiąc temu mogłaś inaczej, lepiej, mądrzej. DZIŚ. JESTEŚ. NAJLEPSZA.

I uwierz mi, że Twoja macica, jajniki i całe łono odetchną z ulgą, kiedy to sobie powiesz.

Niezależnie od historii rodziny, kondycji świata, zanieczyszczenia środowiska, zdrowej lub niezdrowej diety i Twojej złości, którą dziś odczułaś i wykrzyczałaś na męża.

____________________________________

To ziarnko, które nie pozwalało Ci spać, zasiał Twój przodek, bo musiał być w nocy czujny. Wędrował po stepach z całym plemieniem, pilnował dobytku, zwierząt, namiotów. Dla niego niewygodne łoże było gwarancją, że nie zaśnie zbyt głęboko, zbyt długo. Więc włożył pod materac groszek. A kolejne pokolenia, zamiast wyjąć ten groszek, przykrywały go, tuszowały.

TY Możesz podjąć decyzję o odfiltrowaniu ziarenek, które Cię uwierają. Nie chcesz ich. Aby je wyczyścić, potrzebujesz je zobaczyć, wziąć w dłonie i usunąć. A najpierw przyznać się do nich, że są częścią Twojego umysłu, choć zasiane 30, 50 80 lat temu przez przodka. I pewnie przodek zrobił to nieświadomie albo w dobrej wierze.

____________________________________

Pierwszym krokiem, który totalnie, tysiąckrotnie ułatwi Ci to zadanie jest uświadomienie sobie że programy to NIE JA i nie czynią mnie mniej ani bardziej jakąkolwiek.

Wiesz co to znaczy OŚWIECENIE? Że pozwalasz świadomości oświecić te części, które są zacienione. Oświecony człowiek ma ludzkie emocje, myśli, pragnienia. On jedynie pozwala sobie widzieć swoje cienie, zamiast je ukrywać.

Zawsze jesteś wystarczająca.

____________________________________

Jeśli chcesz odkryć te ziarenka, które wciąż utrudniają Ci realizowanie swojej Kobiecości, bo tworzą w Twoim ciele choroby łona, piersi, skóry, włosów przyjdź do mnie na spotkanie.

Karolina M. Kumor 

Endometrioza pyta: Gdzie jest mój dom?

Najwięcej moich klientek to kobiety z endometriozą. Znam tę chorobę od podszewki. Pamiętam każdą historię i mam cały wachlarz oczywistych i subtelnych przejawów konfliktu endometriozy. Znam „lekkie” przypadki, w których fizycznie endometrioza manifestuje się małą torbielą. Pracuję też z kobietami, które mają endometriozę głęboko naciekającą, guzy w różnych organach, miednicę unieruchomioną zrostami, konglomeraty torbieli, a nawet nacieki na nerwy. Rozsupłujemy konflikt po konflikcie i to jest praca na więcej niż 2-3 spotkania.

Endometrioza to choroba, która potrafi codziennie sprawiać ogromny ból, chociaż tego nie widać, bo wszystko dzieje się w środku. Marzec jest miesiącem świadomości endometriozy. Dlatego przypominam, o czym jest ta choroba dla totalnej biologii na bardzo głębokim poziomie związku z rodzicami, ze swoją kobiecością, ze sobą samą.

***

Endometrioza pyta: Gdzie jest mój DOM?

Mózg odpowiada: Twój dom jest gdzieś indziej.

Innymi słowy: Skąd jestem? Od kogo jestem? Gdzie chcę należeć?
Czym jest dom? Miejscem, gdzie czuję się bezpieczna. Wolna. Swobodna. Gdzie mogę być sobą. Gdzie był mój pierwszy dom? W łonie mojej matki.

Dlatego nie-przyjęcie (odtrącenie, wyparcie) Matki, odrzuca dom i związane z nim poczucie bezpieczeństwa. Tym samym jesteśmy w ciągłym poszukiwaniu domu. Jeśli przyjmę moją Matkę, przyjmuję pierwszy dom w wymiarze fizycznym, w którym zamieszkałam. Łono mojej matki. To jest punkt, który zakorzenia mnie w świecie materialnym, więc przynosi mi poczucie stabilności, zakotwiczenia. Stoję na ziemi, bo przyjmuję matczyne łono. Gdziekolwiek jestem, jestem zakorzeniona poprzez łono mojej matki w swój ród i w Matkę Ziemię. Otwieram się dzięki temu na budowanie mojego domu, domu mojej kobiecości.

***

Jestem z malutkiej cząstki mojego Taty, która przyniosła całą historię jego rodu, w rozbłysku energii i światła. Od tej pory jego siła stała się moim udziałem. Dlatego nie-przyjęcie (odtrącenie, wyparcie) Ojca, pozbawia mój dom ochrony przed niebezpieczeństwem. Mój dom jest ale mam obawę, że coś przyjdzie i go zniszczy. Boję się, że ktoś niepożądany wejdzie do środka. Ten dom jest wówczas zagrożony, więc lepszy jest gdzieś indziej, z kimś innym. Jeśli przyjmę mojego Ojca, odzyskuję poczucie, że mój dom jest chroniony. To jest punkt, który zakorzenia mnie w spokoju i pewności, że ‘tam’ nie czyha zagrożenie na mój dom. Otwieram się jeszcze bardziej na budowanie mojego domu, domu mojej kobiecości.

Miałam dwa domy, które stały się jednym. Matkę i Ojca, których cząstki łącząc się, stworzyły mnie.
 
JA jestem sobą.
 
Jestem kobietą, która w całości powstała z Matki i z Ojca.
Jestem kontynuacją ich ciał, umysłów, odczuć, planów, lęków, radości, szczęść i dramatów. Jestem kontynuacją ich rodziców, dziadków, pradziadków…
 
Ale jestem zawsze Sobą. Ja jestem Sobą. Ja jestem mną.
 
Osobą autonomiczną, której świadomość buduje moje życie. Moja Matka i mój Ojciec pozwalają mi zakorzenić się w fizycznym świecie. Jeśli przyjmę ich oboje, czuję się bezpieczna w sobie i czuję się bezpieczna w świecie. Przyjmując rodziców, przyjmuję siebie. Przyjmując siebie, przyjmuję świat jako mój dom.
 
Pytanie „Gdzie jest mój dom?” przestaje mieć znaczenie. Już nie muszę go zadawać, bo wiem, że moim pierwszym domem jestem ja sama. Moje ciało to dom mojej kobiecości, mojej osoby. Gdziekolwiek jestem, jestem w domu. Gdziekolwiek jestem, mogę ODCZUWAĆ, że mój dom jest tutaj i jest najwłaściwszy. Przyjmując* Matkę i Ojca, przyjmuję cały swój ród. Jestem z tego świata, i ten świat przyjmuje mnie.
 
To jest punkt, który jest początkiem całkowitej swobody, wolności i bezpieczeństwa. Z tego punktu buduję zawsze mój dom, dom mojej kobiecości.
 
 
* Przyjęcie rodziców nie oznacza, że muszę się z nimi zgadzać, spełniać ich oczekiwania. Jest to zgoda na to, że tych dwoje ludzi, z całą ich historią rodową, z zaletami i wadami, z tym co w nich lubię i czego nie lubię, to moi rodzice i przyjmuję ich takich, w całości. Przyjmując rodziców, jako rodziców, podejmuję decyzję, że jestem całkowicie sobą.
 
***
 
Karolina M. Kumor
(facylitatorka International Recall Healing Institute)
 
Możesz czytać moje artykuły również tutaj: Totalna Biologia dla Kobiet i Święta Kobiecość

Dlaczego mężczyźni nie chorują na raka penisa?

Tak, wiem, że czasami chorują. Ale według statystyk wciąż jest to ok. 15 razy rzadziej niż kobiety na raka szyjki macicy.

“Jeśli mężczyzna ma HPV może dostać raka penisa – ale to są pojedyncze przypadki, to jest bardzo rzadkie. Jeżeli kobieta jest zarażona wirusem HPV może dostać raka szyjki macicy. I to już jest o wiele częstsze.” Oto cytat z wystąpienia TED, które wpadło w moje ręce. Odsłuchałam ten fragment i od razu przyszły totalno-biologiczne refleksje, którymi zaraz się z Tobą podzielę. Dalej nie słuchałam, bo prezentująca skwitowała, że rakowi winna jest sama kobieta. A przecież wiemy, że nie ma winnych, ofiar i obwiniania. Jest tylko ciągła praca w toku. 🙂

No właśnie. Możesz być nosicielką/nosicielem HPV i nigdy nie zachorować na raka.

Miałam kilka klientek z nadżerkami i dysplazją szyjki macicy. W toku pracy ze mną oraz innymi specjalistami stosującymi metody naturalne wyniki cytologii szybko zmieniały się na 1 grupę. Mechanizm powstania raka penisa i szyjki macicy jest ten sam. Tworzy się na tej samej tkance. A jednak kobiety chorują, a mężczyźni nie, nawet jeśli są nosicielami HPV. U mężczyzn wirus jest zdecydowanie mniej skłonny, aby się uaktywnić. Dlaczego?

Pytanie, które trzeba zadać sobie znając działanie biologii brzmi: Jakie głębokie odczucie i cierpienie przeżywają kobiety, a czego nie przeżywają mężczyźni lub nie cierpią z tego powodu? O tym za chwilę.

Ostatnio usłyszałam od Gilberta Renaud, że w biologii kobieta nie może wspierać pustki. Dlatego tak wiele kobiet ma pragnienie PRZYNALEŻEĆ do mężczyzny. To jest głęboki rdzeń powstania raka szyjki macicy. NIE przynależę. Kobieta biologicznie wciela w rzeczywistość, pomnaża materię. Wyobrażasz sobie, co stałoby się, gdyby pomnażała pustkę?

Rak szyjki macicy lub penisa powstaje na tkance ektodermalnej. Przyrost tkanek pojawia się w fazie zdrowienia, po rozwiązaniu konfliktu. Faza aktywna tworzy nadżerkę – czyli ubytek tkanek, a potem dysplazję – czyli stan przedrakowy. Ektoderma oznacza kontakt i dotyk. Szyjka macicy jest jedynym miejscem, które w kobiecie może dotknąć tylko mężczyzna. Jedynym. Tylko mężczyzna. W inne miejsca kobieta dosięgnie sama, przytulić może przyjaciółka, a pogłaskać po głowie może siostra, babcia lub przyjaciel.

Penis jest skierowany na zewnątrz, jego biologiczną funkcją jest dawanie. Szyjka macicy kieruje się do wnętrza, jej biologiczną funkcją jest przyjmowanie. Kobieta przyjmuje miłość seksualną partnera. Biologicznie jest nią penetracja, kiedy żołądź penisa dotyka powierzchnię szyjki macicy. Emocjonalnie jest to najintymniejsza, najbardziej skryta część, którą kobieta pozwala spotkać w sobie mężczyźnie. Dlatego odczucia kobiety związane z frustracją i cierpieniem w aspekcie seksualności przeżywanej w relacji do mężczyzny, mózg zapisze w szyjce macicy.

* * *

Seks jest przestrzenią współodpowiedzialności. Zawsze w seksie są dwie strony. Kobieta jest bardziej podatna na rozłąkę, tęsknotę i emocje związane z seksualnością. Wynika to częściowo z biologii, częściowo z kultury. Ale pamiętaj, że biologia ma w tej sytuacji duży udział.

Dlatego w relacji mężczyzna uczy się uważności na komunikaty kobiety i jej ciała. Nie ma mowy o przekraczaniu granic, nadużywaniu, wykorzystywaniu, krytykowaniu. Nie mów mężczyzno, że ona wyolbrzymia, przesadza, ma za duże oczekiwania, za mało Ci daje. Kobieta seksualność przeżywa w intymności z Tobą, człowiekiem, mężczyzną, z którym jest w relacji cały dzień. I ten cały dzień wpływa na jej chęci, możliwości, otwartość w seksie. I kobieta przeżywa seksualność głębiej w ciele (biologia, Ty też biologicznie masz pragnienie szczytowania W kobiecie; wielu mężczyzn przyznaje, że orgazm w trakcie penetracji jest przyjemniejszy niż poza waginą, dążą do tego i jest logiczne z punktu przetrwania gatunku). Konsekwencją jest przeżywanie seksualności przez kobietę bardziej emocjonalnie. Ona wpuszcza Cię w najgłębszą część swojej kobiecości, której możesz dotknąć tylko Ty. Uszanuj to.

Kobieta natomiast uczy się komunikować swoje potrzeby i opisywać doznania. Warto również uczyć się niezależności seksualnej.

Kobieto, pamiętaj, że Twoja seksualność jest tak samo wartościowa zawsze. Twoja seksualność jest tak samo dobra i piękna każdego dnia, bez względu na to czy masz ochotę spełnić oczekiwania partnera, czy odmawiasz mu, czy on wyraża zadowolenia, czy wątpliwości, czy on Cię zadowala, czy nie potrafi tego zrobić. Możesz przeżywać seksualność w spełnieniu w relacji z mężczyzną i samodzielnie. Wartość Twojego ciała, Twojej kobiecości, Twojego życia NIE zależy od mężczyzny. Starożytne techniki taoizmu, tantra, praca z mięśniami dna miednicy, techniki taneczne, które poruszają energię bioder, twórczość artystyczna – to wszystko pozwala Ci spełniać się jako kobieta w kreacji. Energia kreatywna to energia seksualna.

Seks jest procesem. Są dni, kiedy jest pełen uniesień, które przychodzą z lekkością. Są dni, kiedy jest mniej spektakularny. Wartość Twojej seksualności nie wzrasta wraz z dobrym seksem i nie maleje wraz z nieudanym. Wartość Twojej seksualności nie wzrasta wraz z wejściem w związek z mężczyzną i nie maleje kiedy w związku pojawiają się trudności, przeszkody, milczenie w słowie i dotyku. Wartość Twojej seksualności nie wzrasta wraz z pochwalani partnera jak dobra jesteś w łóżku i nie maleje wraz z jego niezadowoleniem. Wartość Twojej seksualności nie zależy od spełnionych lub niespełnionych oczekiwań partnera. Nie zależy też od tego, czy partner spełnia wszystkie Twoje oczekiwania. A jeśli ich nie spełnia – to czy myślisz czasami, że nie zależy mu albo nie kocha Cię tak bardzo?

Wartość Twojej seksualności jest niezmienna i niezależna.

Być może mężczyźni to wiedzą. Wartość ich seksualności jest mniej podatna na czynniki zewnętrzne. Mniej emocjonalnie traktują swoją seksualność. Są bardziej niezależni. Potrafią uprawiać seks bez zobowiązań i nie angażować się emocjonalnie (kobiety nie potrafią, o czym decyduje kaskada hormonalnych reakcji w kobiecym ciele po stosunku seksualnym z mężczyzną). Być może. O tym mogą opowiedzieć nam mężczyźni.

Szacunek w seksualności obowiązuje kobiety i mężczyzn tak samo. Najpierw wobec samej siebie i samego siebie. Potem wobec partnera i partnerki.

***

Karolina M. Kumor

Możesz czytać moje artykuły również tutaj: Totalna Biologia dla Kobiet i Święta Kobiecość

Mężczyzno, jesteś gotowy.

Mężczyzno, jesteś gotowy
 
Głos wewnętrznego mężczyzny: Ja wiem, że zbudowanie relacji z męskością nie jest takie proste. Szczególnie po całych wiekach, kiedy mężczyźni zamiast kochać kobiety, używali je. Dlatego ja mężczyzna, ze swojej męskości, wesprę Ciebie kobietę w Twojej kobiecości i w budowaniu relacji do męskości. W środku i na zewnątrz. To najpiękniejsze i najwłaściwsze, co mogę teraz zrobić, aby budować relację z kobiecością i aby podarować kobiecości poczucie bezpieczeństwa, którego nie doświadczyła od tysiącleci. Wychodzę poza swoją niepewność i potrzebę samotności. Wychodzę poza swoje wyobrażenia, jaka jest kobiecość i co powinna zrobić najpierw, aby zasłużyć i być gotową do przyjęcia męskości ze źródła. Wychodzę poza swoje oczekiwania, które mam wobec kobiecości. Wychodzę ze źródła: swojej stabilnej, prawdziwej, mocnej męskości. Zamknięcie się w sobie, na relacje ze sobą, jest ucieczką od rzeczywistości, która prosi o skonfrontowanie się z nią.
 
A rzeczywistość jest taka, że kobiecość niesie w sobie ogromną ranę i lęk przed tym, co męskie. Albo ucieka albo wchodzi w męskie tak bardzo, bo wie, że jej kobiecość nie jest wtedy wystawiona na zranienie. I rzeczywistość jest taka, że jeśli nie zostanie otoczona na powrót stabilną obecnością mężczyzny, to o wiele trudniej będzie jej męskiemu zaufać. Ona może odbyć tę walkę, wykonać tę pracę, ona osiągnie cel, bo kobiecość musiała być silna, aby przeżyć i tę siłę może wciąż wykorzystać. Ale wtedy zatraca na powrót swoją kobiecość.
 
***
 
Mężczyzno, nie graj ze mną w gry. Nie oczekuj, kiedy wreszcie będę gotowa. Nie wymagaj ode mnie samotnego żmudnego budowania miłości do męskości, która wciąż głęboko w moich komórkach kojarzy mi się z gwałtem, pogardą, poniżeniem i władzą. Która przez wiele wieków traktowała kobietę jak niższy gatunek, źródło grzechu i nędzy. Mężczyzno nie twórz wygodnego, komfortowego gniazda w swojej samotności. Twoja samotność może być dla ciebie wygodna i łatwiejsza ale jest samolubna. Stań w swojej sile. Tym razem nie po to, by kobietę uwieść, zmanipulować, wykorzystać, ukraść jej energię dla swoich celów. Stań w swojej sile przy kobiecie, aby pokazać jej, jaka jest święta męskość, jaka jest obecna męskość, jaka jest męskość zdecydowana na kobietę. Mężczyzno, nie bądź słaby, bo boisz się męskości, więc wypierasz ją. Bo kojarzy ci się z gwałtem, wojną, śmiercią. Bo boisz się, że znowu jej nadużyjesz. Połącz siłę z miłością, aby mieć pewność, że jest bezpieczna. Jeśli ty wybierasz być słabym i wypierasz silną męskość, to ja kobieta muszę być silna. A ja mam dość bycia silną przez cały dzień, całą noc, przez cały rok i całe życie i całe pokolenia.
 
Mężczyzno nie udawaj, że bycie dla wszystkich kobiet jest dobre i właściwe. Ty karmisz się nimi, pięknem kobiety, słowami kobiety, obecnością kobiety. Karmisz się jej kreatywną energią w seksie. Sama obecność kobiety inspiruje Cię. A co Ty jej dajesz? Tylko to co ulotne. Moment podziwu? Chwilę uniesienia? Rozładowanie napięcia seksualnego – może bardziej twojego, niż jej. Nadzieję? To nie jest równa relacja. Po to żeby później ona wróciła do swojego domu, o który musi zadbać zupełnie sama, żeby wyjść do świata i zdobyć pieniądze na przeżycie zupełnie sama, żeby budować swoje życie zupełnie sama. Żeby być kobietą i mężczyzną na raz, to niemożliwe.
 
Podstawową zasadą kobiecości jest przynależeć do mężczyzny. Męskość kobietą się inspiruje. I mężczyzna kobietą się opiekuje. Najsilniejsza kobieta, najbardziej zbudowana w swojej mocy, może być podatna na pójście za mężczyzną, który pokaże jej, że ona może do niego przynależeć. Jeśli nie chcesz wziąć w ramiona i obdarzyć swoją obecnością i opieką tej jednej, konkretnej kobiety, nie pokazuj jej, że może przynależeć do ciebie. Nie buduj z nią bliskości emocjonalnej. Uszanuj jej ciało i jej strefę komfortu. A jeśli chcesz bliskości kobiety, to podejmij decyzję, wybierz jedną i trwaj przy niej. W jakiekolwiek bajki o transcendencji biologicznych uwarunkowań chcesz uwierzyć, to zawsze będą bajki. Jesteśmy biologiczni. Biologicznie bliskość mężczyzny i seks tworzy w kobiecie przywiązanie do mężczyzny. Tak, ona może przetrwać jedno, drugie, trzecie odrzucenie i udawać przed sobą i całym światem, że zgadza się na przygodne relacje. Ale jaką cenę płaci jej serce i jej łono? Może się też zamknąć na mężczyznę i próbować zadbać o siebie sama. Znowu więc musi być silna. I znowu męskość mężczyzny rozmięka i rozleniwia się. Albo zaczyna walczyć z kobietami o swoje prawo do prawdziwej męskości.
 
Kobiety udowodniły już, że potrafią być silne i potrafią przetrwać.
 
Mężczyzno, może wydaje ci się, że takie ekscytujące i dobre jest być dla wielu kobiet. Ale wiedz, że to nie jest możliwe bez ranienia tych kobiet.
 
Chcesz być dla wielu? Zostań nauczycielem duchowym.
 
Chcesz być mężczyzną dla kobiecości? Bądź mężczyzną dla kobiety. Dla jednej kobiety. Dla prawdziwej kobiety z ciała. Przestań szukać kobiety idealnej, zupełnie gotowej, totalnie otwartej. Nie spotkasz takiej, bo wszyscy jesteśmy w procesie. Stań przy kobiecie, która Cię inspiruje, która sprawia, że czujesz się swobodnie, przy której czujesz, że twoja męskość chce zalśnić, w której dostrzegasz piękno i w której oczach widzisz tę szczerą gotowość: boję się, nie czuję się gotowa, nie wiem czy kiedyś będę ale chcę zaufać. I zobacz jak ona z dnia na dzień buduje relację zaufania do mężczyzny. I zobacz jak otwiera się przed tobą. I zobacz jak celebruje męskość: Twoją i tę męskość, która może poczuć się bezpieczna w niej. I zobacz i doceń, że potrafiła i potrafi być silna. Tylko po co? Skoro Ty już jesteś silny i w tej sile się spełniasz. Niech zarezerwuje swoją siłę na te sytuacje, które są absolutnie konieczne. Ale nie w codzienności, a na pewno nie w relacji z tobą, mężczyzno. I zobacz jak staje w swojej dzikości, aby pokazać, że w zaufaniu, szacunku, podziwie, miłości, może być przy tobie cała, w każdym swoim aspekcie.
 
Mężczyzno, siedzenie w jaskini od czasu do czasu jest twoim prawem i pozwala odbudować twoją siłę.
 
Ale jeśli tam zostaniesz… to jesteśmy zgubieni. Ja nie widzę możliwości budowania harmonijnego, pięknego, dobrego świata bez ciebie, bez twojej męskości, bez twojej obecności. Ja nie widzę możliwości rozkwitania kobiecości w pełni, jeśli kobietę pozostawisz samą sobie. No bo niech buduje relację wewnętrznie, niech oczyszcza się ze swoich potrzeb, niech wzrasta ku kryształowemu sercu, które nie ma pragnień wobec mężczyzny, które jest totalnie samodzielne. Niech zacznie wreszcie wychodzić ze swojej pełni. Chcę ci powiedzieć, że ja wiem co to znaczy mieć kryształowe serce, bo miałam je. Obudowałam swoje serce czystym, zimnym, gładkim kryształem. Twardym jak diament. Wiesz co to znaczy? To znaczy nie mieć serca z ciała. To znaczy nie żyć. Kryształ nie czuje.
 
Tylko ty mężczyzno możesz na poziomie materii zamanifestować męskość w całej mocy i prawdzie i świętości. Kobieta, jakkolwiek będzie się starać, nie sięgnie do męskich aspektów tak prawdziwie jak ty to robisz. Bo nie jest wcielona w mężczyznę. Ty również nie dotrzesz do aspektu kobiecości tak głęboko, jak może poprowadzić cię kobieta.
 
Mężczyzno, możesz budować swoją siłę i pewność i stabilność w swojej jaskini. I swoją łagodność i czułość i zrozumienie kobiecości w swojej jaskini. I możesz wiecznie twierdzić, że kobiety cię zawiodły, zraniły, wykorzystały. Więc teraz będziesz z zamkniętym sercem wykorzystywał ich ciała. I może się też okazać, że gdy wyjdziesz z jaskini, to będzie już za późno. Bo staniemy się odizolowanymi od siebie ciałami, tak rozgoszczonymi w środku, że nie będziemy mieli ochoty wyjść. To kobiecy aspekt, wciąga do środka, zmusza do tego, aby się zapaść. Jak czarna dziura.
 
Pozwól sobie zrozumieć, że jesteś już gotowy. Pozwól sobie zrozumieć, że potrzeba, którą wyraża kobiecość: zobaczenia i doświadczenia mężczyzny cielesnego, męskiej energii wcielonej w męskie ciało, jest właściwa. Nie jest niedojrzała, nieświadoma, ani niebezpieczna.
 
Nie, ty mężczyzno nigdy nie doświadczysz w sobie takiej kobiecości, jaką pozwoli doświadczyć ci kobieta z ciała. Nie, ja kobieta, nigdy nie doświadczę w sobie takiej męskości, jaką pozwoli doświadczyć mi mężczyzna z ciała. Nie, nie doświadczymy ich w przygodnych, powierzchownych znajomościach.
 
Wybrałam być kobietą, a Ty wybrałeś być mężczyzną. Możemy uciec w swoje wnętrze w poszukiwaniu perfekcji. Albo możemy żyć i doświadczać od siebie kobiecości i męskości w pełni.
 
* * *
 
Tekst powstał na przestrzeni moich ostatnich procesów związanych z męskością. Na głębokim poziomie jest to historia moich relacji z mężczyznami, które w ostatnim miesiącu powróciły ze wszystkim, co jeszcze nie było w nich uleczone i uwolnione, ze wszystkim co było z rozpaczy przed rozsypaniem się w drobny pył wyparte. Podjęłam się pracy z energią wewnętrznego mężczyzny i na chwilę obecną wydaje mi się to zadanie nie do przejścia, dopóki męskość w mężczyznach nie stanie w obecności przy kobiecie. Chciałabym, żeby ta wiosna męskości nastała. Ale ona może nastać tylko, jeśli mężczyzna niczym archetypiczne słońce zacznie karmić swoją siłą i czuwać nad kobietą – ziemią i wodą. Jeśli stanie się obecny jak powietrze, które pokrywa i czule głaszcze ziemię i wodę.
 
 
Dziękuję,
 
Karolina

Kocham moją Yoni. 13-dniowe Ukochanie (#ilovemyYoni)

 

Zapraszam na drugą edycję warsztatów. Zaczynamy 14 października, zapisy przyjmuję mailowo. Grupa warsztatowa liczy 9 kobiet.

***

To nie jest wyzwanie. To jest Ukochanie. ♥ ♥ ♥

Czy kocham moją Yoni? Moje łono? Moją macicę? Moje jajniki? Moją miesiączkę? Moją krew miesięczną? Moją miednicę? Moje biodra? Moją kobiecość? Mój brzuch? 

Mój skarb kobiecości. Moje źródło kreatywności. Moje centrum mocy. Moje źródło przyjemności. Cenny klejnot, który od pierwszego dnia życia noszę w moim brzuchu. To jest właśnie moja Yoni. ♥

Bez względu na to, czy kochasz, czy chcesz ukochać bardziej, czy chcesz lepiej skontaktować się ze swoją Yoni, czy po prostu czerpać z niej więcej radości i mocy. Dołącz do Ukochania. Przez 13 dni będziemy razem spotykać się ze swoimi łonami, aby codziennie ukochać je z lekkością, wdzięcznością i namiętnością. Po kobiecemu, tak jak chcesz.

Codziennie o 19.30* zapraszam Cię na webinar, podczas którego zrobisz ćwiczenia, usłyszysz słowa, doświadczysz emocji, które poprowadzą Cię bliżej, cieplej, radośniej, bardziej miękko i rozkosznie ku Twojej Świętej Yoni.

Nasze spotkania będą w tajnej grupie na fb. Linka do grupy wysyłam na maila po otrzymaniu wpłaty za warsztaty.

Start Ukochania: 
14 października 19.30 (czasu polskiego)

Dokładne daty naszych spotkań. Zawsze wieczorem, ok 1.5 godziny:
14 – 18 X, 22 – 25 X, 29 – 31 X

***

Twój wkład:
530 zł – całe warsztaty, praca na żywo, zamknięta grupa na fb, dostęp do ćwiczeń i nagrań po zakończeniu warsztatów.

730 zł – j.w. dodatkowo spotykasz się ze mną na indywidualnej konsultacji  Biologii Totalnej. Dokładny opis konsultacji (klik)

Zapisy i informacje: kontakt@karolinakumor.pl

* Godzina czasami będzie się zmieniać na wcześniejszą. Będę o tym informować. 🙂

Glistnik jaskółcze ziele w holistycznym leczeniu chorób kobiecych

Glistnik odkryłam, gdy szukałam najlepszego sposobu na bóle miesiączkowe. Sprawdzały się ziołowe wieloskładnikowe mieszanki. Takie mieszanki trzeba pić regularnie, kuracja ma trwać 1-2 miesiące, trzeba robić przerwy.

A co zrobić, kiedy pomoc potrzebna jest doraźnie a ziołowe mieszanki właśnie się skończyły?

Z pomocą przyszedł właśnie glistnik jaskółcze ziele.

Uwaga! Pamiętaj, że glistnik jest całkowicie bezpieczny, jeśli przestrzegasz wyznaczonych dawek. Jednak jest silną rośliną, zawiera dużo alkaloidów. Nie można łączyć go z niektórymi ziołami oraz m.in. stosować u dzieci, kobiet w ciąży, chorych na jaskrę, przy niskim ciśnieniu, niskiej krzepliwości krwi. Przekroczenie dawki może skutkować zatruciem, m.in. uszkodzeniem wątroby i niewydolnością nerek.

Właściwości glistnika w leczeniu dolegliwości macicy:

  • Działa rozkurczająco na mięśnie gładkie. Bardzo szybko zmniejsza a nawet likwiduje skurcze oraz bóle, które mogą wynikać ze sztywnych zrostów.
  • Działa przeciwbólowo. Zmniejsza bóle, które nie są związane ze skurczami, np. wynikające z narosłych torbieli, gojenia się zrostów, przetok endometrialnych między macią na jelitem, jajnikami, etc.
  • Poprawia pracę wątroby i działa na nią ochronnie. Wątroba jest narządem powiązanym z macicą (zgodnie z TCM). Dlatego oczyszczenie i wzmocnienie wątroby pozytywnie wpłynie na zdrowie macicy oraz zmniejsza bóle, obfite krwawienia i dolegliwości podczas miesiączki.
  • Wątroba jest pierwszym narządem odpowiedzialnym za utylizację toksyn. Silna, czysta wątroba oznacza sprawną pracę jelit, zdrową skórę, mocne włosy, prawidłowy przepływ krwi i limfy w miednicy.
  • Poprawia trawienie i wchłanianie substancji odżywczych (efekt lepszej pracy wątroby i woreczka żółciowego). Dzięki temu więcej składników aktywnych może trafić z krwią do tkanek ciała, wspierając proces oczyszczania i regeneracji.
  • Pobudza miesiączkowanie. Można przyjmować go w przypadku skąpych miesiączek lub zaniku miesiączkowania. (Uwaga! Może wywołać krwawienie miesięczne wcześniej, jeśli jest stosowane przez dłuższy czas w dużej dawce. Dłuższe kuracje przeprowadzaj po opieką doświadczonego fitoterapeuty.)
  • Działa uspokajająco i przeciwlękowo. Przyjmowany przed miesiączką pomoże zmniejszyć objawy związane z PMS. Uwaga! W większej dawce działa również nasennie.

Jakie preparaty z glistnika przyjmować?

Najlepiej działa świeże ziele. Rozetrzyj ziele w moździerzu, na papkę, możesz skropić je alkoholem lub wodą. Następnie ziele zalej wodą na 4 do 5 godzin. Proporcje: 1 część ziela na 3 części wody. Po tym czasie przefiltruj. Pij macerat małymi porcjami, 2-3 łyżki dwa lub trzy razy dziennie.

Z ziela oraz korzenia możesz przygotować nalewkę lub intrakt. Przygotuj je osobno. Ziele zbiera się przed pełnią księżyca. Jeśli myślisz, że wynika to z ludowych przesądów – nie jest tak. 🙂 Księżyc wpływa na gospodarkę wodną całej planety. Przed pełnią substancje aktywne gromadzą się w zielu. Przed nowiem najwięcej jest ich w korzeniach. Dlatego preparat z korzenia przygotuj w czasie nowiu (to teraz, kulminacja nowiu była we wtorek).

Uwaga! Glistnik rozszerza naczynia krwionośne i tętnice. Obniża ciśnienie krwi. Zwiększa krwawienie miesiączkowe. Jeśli masz obfite i bolesne krwawienia zastanów się, czy stosować właśnie glistnik. Ewentualnie możesz dołączyć mieszankę ziołową, która zmniejsza ukrwienie w miednicy i działa ściągająco. Dobrą alternatywą dla glistnika jest również melisa – ale nie w postaci naparu, tylko ekstraktu ze świeżego ziela. Daj mi znać, czy kolejny artykuł ma być właśnie o melisie, czy może o ziołach, które mogą zmniejszyć działanie krwotoczne glistnika.

Dawkowanie

Dawki ziół zawsze należy dopasować do wagi ciała. Jeśli jesteś filigranową kobietą, stosuj niższe dawki glistnika. Z drugiej strony – aby glistnik zadziałał, dawka musi być odpowiednio wysoka. W razie wątpliwości poradź się specjalisty. Dawki różnią się w zależności od autora. U prof. Ożarowskiego są niskie. Zalecał on 20-30 kropli nalewki, kilka razy dziennie. Dr Różański podaje dawkowanie 5-10 ml do 3 razy dziennie. Maksymalna dawka dzienna w przypadku bóli miesiączkowych wyniesie zatem 15-30 ml.  Wyciągi alkoholowe przyjmuj w pół szklanki ciepłej wody.

Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dobrze u mnie działały już dawki 25-30 kropli, przyjęte 2-krotnie w odstępie ok. 2 h. Maksymalnie przyjmowałam 5 ml (łyżeczka) i dawki nie musiałam już powtarzać, ból ustępował szybko. Ważę 52 kg.

Jeśli masz wątpliwości, pytaj w komentarzach. Pamiętaj, że w przypadku długich terapii ziołowych, warto być w kontakcie z fitoterapeutą, ponieważ artykuły stanowią jedynie informacje dla Ciebie a nie porady lecznicze.

Całuję ciepło!

Karolina

Jeśli chcesz poznać tajemnice ziół, o których nie przeczytasz w internecie oraz przygotować preparaty, które są niedostępne w sprzedaży – zapraszam na warsztaty w Warszawie! 🙂

Kwiatowe ekstrakty dla zdrowej i gładkiej skóry – 26 czerwca

Naturalne ziołowe kosmetyki dla Mamy – 22 maja

Dzikie owocowe konfitury. Warsztaty 2 października

Kobieta jest piękna bez makijażu. Wyzwanie #nomakeup_beauty

Dołącz do wyzwania 🙂 Zobacz, jak fajnie jest pokochać siebie bez makijażu! Szczegóły na końcu artykułu.

 

Zadbana kobieta powinna robić makijaż.
Każda prawdziwa kobieta potrafi zrobić makijaż.
Pięknie ubrana kobieta bez makijażu jest niewykończona.
 
Z jakimi przekonaniami na temat makijażu Ty spotykasz się na co dzień? Które z nich stały się Twoją prawdą? Ja przyznaję szczerze, że gdybym miała iść na wielką galę, w pięknej jedwabnej sukni, obawiałabym się nie zrobić profesjonalnego makijażu, aby dopełnić wizerunek. Słusznie? No właśnie…
Z drugiej strony analizuję moje relacje z mężczyznami. Dla kogo my chcemy być najpiękniejsze? Dla mężczyzn, dla innych kobiet, dla przypadkowo spotkanych ludzi? Dla siebie samej…? Ja zawsze chciałam być piękna dla mężczyzny. Byłam w relacji z różnymi, często obcokrajowcami z różnych stron świata, spotykanymi w podróżach i w pracy.  Każdy z nich poznał mnie, gdy byłam totalnie bez makijażu. I każdy z nich był tak samo zachwycony kobietą, którą właśnie spotkał.

 

A jednak wciąż, gdy myślę np. o profesjonalnej sesji zdjęciowej na moją stronę, to biję się w myślach… W makijażu będzie lepiej, bardziej profesjonalnie, zakryję niedoskonałości, nie będę odstawać od innych kobiet. Zakryję cienie pod oczami, które czasami się pojawiają, gdy jest za dużo stresu. Powiększę oczy, które wydają mi się trochę za małe. Zaczerwienię usta – bo w ten sposób bardziej przyciągają uwagę. Ukryję pierwsze zmarszczki. W końcu uczę o naturalnej pielęgnacji, która ma pozwolić zachować piękną skórę. A czy piękną oznacza bez pierwszych zmarszczek? Dlaczego zmarszczki nie mają być piękne? Aby stworzyć fałszywy obraz nieskazitelności, wiecznej młodości. Dlaczego? Widzę w sobie lęk przed tym, jak ludzie ocenią moją buzię na tle setek innych profesjonalnych kobiet. Co z tego, że napiszę wielkimi literami – to jest prawda, to jest twarz bez makijażu kobiety 30-letniej. I tak wypadnę blado na ich tle. A może nie?

 

Makijaż to fajna sprawa. Dla wyrażenia siebie, dla realizowania swojej kreatywności, dla radosnej zabawy. Kiedy chęć robienia makijażu wypływa z wolności kreacji a nie narzuconej przez społeczeństwo zasady. Kobiecość istnieje i może kwitnąć poza makijażem.
Prawda?
Jesteśmy przyzwyczajone do obrazów kobiet ubranych w profesjonalny , wielowarstwowy makijaż, który zmienia rysy twarzy, a potem obrobionych w programach graficznych. One nie są prawdziwe ale widzimy takie kobiety wszędzie i do nich się porównujemy. Nasz mózg po prostu tak wyobraża sobie kobietę. Ja też, mój mózg też czasami wpada w tę pułapkę. Wróćmy do rzeczywistego obrazu kobiety.
Wychodzę dziś do Ciebie z propozycją dołączenia do akcji Kobieta jest piękna bez makijażu. Wyzwanie #nomakeup_beauty. Nomakeup oznacza bez makijażu. Beauty to jest piękno. Kobieta jest piękna bez makijażu.

Dlaczego? Aby pokazać, globalnie, wszystkim kobietom na świecie, prawdziwe, naturalne, kobiece piękno. Bez oszukiwania, bez ukrywania go pod pudrami, kolorowymi cieniami, rozświetlaczami, brązerami. Naturalna skóra, zaczerwienione policzki, piegi, zmarszczki, pieprzyki, jasne rzęsy i brwi… To jesteś Ty, to jest Twoje, to jest Twoje piękno. Czy możesz być dumna ze swoich zmarszczek wokół oczu? Tak, bo one są piękne, bo masz 40 lat i one pokazują, jaką drogę jako kobieta już przeszłaś na tym świecie.

Jak dołączyć do naszej akcji?

To proste. Przez następny miesiąc fotografuj siebie całkowicie naturalną, bez makijażu. Możesz robić zdjęcie codziennie lub co kilka dni. Zdjęcia wrzucaj na  swój profil na portale społecznościowe: Facebook lub Instargam oznaczone dwoma hashtagami: #nomakeup_beauty oraz #piekna_bezmakijazu. Dzięki temu dotrą one do znajomych, znajomych znajomych, rodziny i przyjaciół królika 😉 Inne kobiety dowiedzą się o tej akcji i jestem pewna, że wiele z nich zechce dołączyć. Ja swoje zdjęcie zrobię codziennie i również wrzucę na swoje profile.

 

Czy jesteś gotowa do działania?
Ja już przebieram nogami i z radością czekam na zdjęcia pięknych kobiet z całego świata, które dołączą do nas! <3

 

A oto moje dzisiejsze zdjęcie. Bez makijażu, z poranną rozczochraną czupryną.  Z głębi serca i z miłością dla Was :*

 

P.S. Przy okazji naturalnej pielęgnacji. Oczywiście zapraszam na moje warsztaty. Wciąż możesz zapisać się na majowe spotkanie.

 

 

Jak prawidłowo przygotować ziołowy ekstrakt?

 

Coraz częściej widzę, że próbujecie przygotować swoje własne ziołowe preparaty. Bardzo mnie cieszy, że pasja do ziół rodzi się w tak wielu osobach. 🙂 Jednak warto pamiętać, że fitoterapia to sztuka i trzeba znać jej zasady, aby przygotować wartościowe preparaty oraz bezpiecznie i efektywnie z nich korzystać. Dziś podaję kilka wskazówek dotyczących ekstraktów alkoholowych: na etanolu (czyli spirytusie) lub winie.

Jakie zasady trzeba zachować, aby przygotować wartościowy ekstrakt z ziół?

  1. Korzystaj z gotowej receptury stworzonej przez profesjonalistów lub stosowanej tradycyjnie. Znajdziesz w niej dokładne wskazówki, jak wydobyć z ziela konkretne składniki. Przykładowo, niektóre zioła zaleca skrapiać się spirytusem, a potem dopiero zalewać etanolem o niższym stężeniu lub winem.
  2. Dokładnie sprawdź stężenie alkoholu, którego masz użyć. Niektóre substancje ekstrahują się w wysokim stężeniu. I odwrotnie – np. enzymy i białka unieczynnisz zbyt silnym alkoholem. Takie delikatne surowce ekstrahujesz białym winem.
  3. Sprawdź, czy konkretna roślina ma być ekstrahowana na zimno (nalewka), czy na gorąco (intrakt). Gorący alkohol stabilizuje niektóre składniki aktywne, inne może zniszczyć.
  4. Stosuj odpowiednie proporcje. Jeśli dasz zbyt wiele surowca, a mało alkoholu, wiele dobrych składników nie zmieści się już w zbyt wysyconym alkoholu. Zostaną niepotrzebnie w surowcu. Za dużo alkoholu w stosunku do ziela da nalewkę ubogą w składniki czynne, a zatem mniej skuteczną.
  5. Rozdrobnij surowiec. Chociaż alkohol dobrze penetruje tkanki roślinne, zbyt duże kawałki liści, korzeni, ziela nie uwolnią odpowiedniej ilości składników czynnych do preparatu.* Najlepiej surowiec rozetrzeć w moździerzu ręcznie, wtedy preparat jest najbardziej wartościowy. Możesz również posiekać go drobno (bardzo drobno) ceramicznym nożem lub zmielić w wolnoobrotowej wyciskarce.
  6. Chroń preparat przed światłem. Wiele składników, nawet w alkoholu, unieczynnia promieniowanie słoneczne. Swoje ekstrakty przechowuj w szafce, a gotowe najlepiej w ciemnej butelce lub oklejone dużymi etykietami.
  7. Gotowy preparat dawkuj zgodnie z zaleceniami specjalistów. Zbyt niskie dawki nie przyniosą pożądanego efektu. Za wysokie – mogą Ci zaszkodzić. Niektóre zioła lecznicze zawierają jednocześnie substancje, które w wyższym stężeniu są trujące. Dokładnie sprawdzaj dawki np. glistnika, piołunu, wrotyczu, żywokostu. Jeśli jesteś niepewna, udaj się na konsultacje do fitoterapeuty, który dokładnie przeanalizuje Twoją sytuację zdrowotną i przepisze odpowiednie i bezpieczne zioła.

*Ta zasada dotyczy fitoterapii klasycznej. Nie dotyczy przepisów z nurtów zielarskich wyrosłych na antropozofii. Np. esencję kwiatową przygotujesz na wodzie z całych, nierozdrobnionych kwiatów, w pełnym słońcu. Również enfleurage (co to jest? – klik) przygotujesz z całych kwiatów.

Jeśli chcesz zdobyć profesjonalną wiedzę o ekstraktach i preparatach ziołowych, zapraszam na warsztaty w Warszawie. Najbliższe majowe są skoncentrowane wokół gotowych ekstraktów ziołowych – przygotujemy z nich luksusowe i naturalne prezenty dla Mamy. 🙂 Czerwcowe nauczą Cię właśnie odpowiedniej techniki przygotowywania ekstraktów ziołowych alkoholowych, olejowych, oraz octowych. Szczegóły warsztatów poniżej:

Naturalne ziołowe kosmetyki dla Mamy – 22 maja

Kwiatowe ekstrakty dla zdrowej i gładkiej skóry – 26 czerwca

Dzikie owocowe konfitury. Warsztaty 2 października

Kwiat głogu dla pięknej skóry i zdrowego serca

Kwiat i owoc głogu są najbardziej znane ze swoich właściwości wzmacniających mięsień sercowy. A mocne i dobrze pracujące serce, w połączeniu ze składnikami aktywnymi głogu, mogą podarować Ci gładką, dobrze nawilżoną i miękką skórę. W tym celu warto zaprosić głóg na stałe do swojej diety i pielęgnacji. Oraz wprowadzić kilka prostych zasad.

Dlaczego głóg odżywia skórę całego ciała, a szczególnie twarzy?

Preparaty z głogu poprawiają krążenie obwodowe.  Mięsień sercowy pracuje efektywniej, przez co krew może docierać do peryferiów ciała: stóp, dłoni oraz skóry twarzy. Krew przenosi składniki odżywcze, które skutecznie docierają do każdej komórki ciała. Głogowe przetwory wzmacniają i uelastyczniają naczynia włosowate. Zapobiega to pękaniu naczynek, wysiękowi osocza poza naczynka, powstawaniu pajączków i nierówności cery. Kiedy naczynko włosowate jest mocne, dostarcza krew do najdalej położonych komórek – jak skóra, naskórek, cebulki włosów. Nic nie gubi po drodze, każda substancja aktywna trafia tam, gdzie powinna.

Głóg działa również rozgrzewająco, szczególnie przetwory owocowe. Owoce są pełne witamin i minerałów. Zatem nie tylko wzmacniają pracę serca i układu krwionośnego ale również karmią skórę dobrymi składnikami.

Jak zwiększyć efektywność głogu w pielęgnacji skóry?

Aby skutecznie nakarmić skórę, aby ją ujędrnić, wygładzić, rozświetlić od środka potrzebujesz 3 czynników. Po pierwsze: efektywnego dostarczenia niezbędnych składników odżywczych. Ten mechanizm opisałam powyżej. Po drugie: Składników odżywczych. Po trzecie: Sprawnych mechanizmów oczyszczania z produktów przemiany materii.

Głóg jest bogaty we flawonoidy, kwasy organiczne, witaminy i sole mineralne ale skóra potrzebuje o wiele więcej substancji. Dlatego preparaty z głogu warto łączyć z odżywczą, bogatą w naturalne produkty dietą. Warzywa, owoce, nasiona i orzechy oraz zielone rośliny liściaste to podstawowe pokarmy dla pięknej skóry. To nie jest odkrywcze, wiem. 🙂 Dlaczego zatem dla niektórych diety i zioła działają a dla innych nie? Pierwszy sekret leży w wykorzystaniu synergii* niektórych substancji i ziół. Dobrze skomponowana mieszanka ziołowa lub zestaw ziołowych ekstraktów uwzględnia to, że niektóre zioła działają tylko w obecności innych. To samo dotyczy diety. Zielona młoda pokrzywa lub liście jarmużu w postaci soku doskonale oczyszczają i wzmacniają. Jednak dla wydobycia ich pełnego potencjału warto połączyć je z tłuszczem. Ułatwisz w ten sposób przyswajanie witamin A, E i K (wszystkie wspierają elastyczność i jędrność skóry). Dla pewności jedz całą tęczę naturalnego pożywienia cały rok.

Drugi sekret to prawidłowa kolejność i czas przyjmowania preparatów.  Nawet mocne serce i dobre krążenie krwi nie zdziałają cudów, jeśli w Twoim ciele zalegają i krążą różne szkodliwe substancje. Pielęgnację skóry zaczynamy od oczyszczenia ciała: przewodu pokarmowego, układu limfatycznego, wątroby. Najlepszy czas detoksu to wiosna, kiedy na łące rośnie dużo świeżych, zielonych ziół. Detoks pozwala usunąć z ciała produkty przemiany materii, oczyścić i wzmocnić wątrobę, usprawnić pracę układu limfatycznego, odnowić krew (tzw. działanie krwiotwórcze ziół polega na tym, że szpik jest pobudzany do produkcji nowej krwi). Oczyszczone ciało, krew pełna zdrowych krwinek i sprawny układ limfatyczny to punkt wyjścia. To właśnie limfa zbiera z ciała brudy, a wątroba je utylizuje. Teraz można karmić ciało i pozwolić wartko płynącej krwi rozprowadzać składniki pokarmowe i tlen do każdej tkanki.

Przeczytaj: Zioła wiosenne, które warto teraz zbierać

*synergia to efekt wzajemnego wzmocnienia działania składników aktywnych; np. żelazo jest skuteczniej wchłaniane w obecności witaminy C; połączenie kilku ziół rozkurczających mięśnie gładkie i poprawiających krążenie w miednicy mniejszej, skuteczniej zadziała podczas bólów miesiączkowych.

Jakie preparaty z głogu mam przyjmować?

Kwiat głogu dobrze działa w postaci ekstraktu na winie lub etanolu 40 – 60 %. Przygotowanie takich preparatów zajmuje od 2 tygodni do kilku miesięcy. Najlepiej zrobić je ze świeżych kwiatów lub owoców. Ekstrakty alkoholowe po rozcieńczeniu mogą służyć jako składnik toniku, który ujędrnia i nawilża skórę twarzy. Mitem jest jakoby alkohol wysuszał skórę. Jeśli jest stosowany w odpowiednim, niskim stężeniu, działa silnie nawilżająco. A ponieważ jest doskonałym nośnikiem składników aktywnych, dodatkowo karmi skórę w pielęgnacji zewnętrznej.

Ciekawym preparatem jest też ocet winny z kwiatów i owoców. O właściwościach oraz przepisach na octy napisałam wyczerpujący artykuł na moim blogu: Różowe octy w pielęgnacji kobiecej urody.

Owoce głogu wyśmienicie smakują w jesiennej konfiturze. Jej przygotowanie wymaga trochę uważności i czasu. Jednak ciało odwdzięczy Ci się piękną skórą i radosnym, mocnym sercem. Owoce należy zebrać, kiedy są miękkie i intensywnie czerwone. Następnie powoli zaparzyć, przetrzeć przez sito. Dodać cukier trzcinowy lub miód, odrobinę soli oraz przyprawy. Zagotować w garnku, cały czas mieszając i zamknąć w słoiczkach do pasteryzacji.

Przeczytaj: Dzikie owocowe konfitury. Warsztaty 2 października 2018

Gdzie mogę te preparaty zdobyć, jak dokładnie je przygotować?

Każdy preparat ma swoją recepturę, stężenia alkoholi, rodzaje olejów. Głóg pojawi się na naszych warsztatach majowych oraz październikowych. W maju wykorzystamy gotowy ekstrakt z kwiatów (już go przygotowuję, bo głogi zakwitły 3 tygodnie wcześniej niż rok temu!). W październiku nauczymy się robić pyszną włoską konfiturę z owoców głogu. Taka konfitura jest niedostępna w sprzedaży, możesz jedynie przygotować ją samodzielnie. Dzikie owoce głogu są czasochłonne w zbiorze ale za to obfitują w cenne składniki, których próżno szukać w przemysłowo produkowanych owocach. Spokojnie – na warsztaty owoce nazbieram wcześniej i przywiozę już gotowe do działania! 🙂

Czy sięgniesz po piękno, które chce podarować Ci głóg?

Przeczytaj informacje o warsztatach, na których masz szansę zrobić preparaty z głogiem:

Naturalne ziołowe kosmetyki dla Mamy – 22 maja
Dzikie owocowe konfitury. Warsztaty 2 października

Ziołowe gotowanie dla zdrowia i urody – Dziękujemy!

Nasz ziołowe warsztaty w restauracji Leonardo Verde odbyły się już tydzień temu.

Było cudownie. Ze swojej strony dziękuję wszystkim osobom z Leonardo Verde, które wspierały nas podczas wspólnego czarowania ziołowych potraw oraz wspaniałym uczestniczkom!

Kolejne warsztaty już w maju. Program spotkań na cały rok pojawi się niedługo na mojej stronie. Do zobaczenia!